February 6, 2016

Przesłanie The Krasnals



The Krasnals – Dziennik 2016
Gombrowicz – Dziennik 1954

Artysta który da się uwieść na tereny spekulacji mózgowych, jest zgubiony. My ludzie sztuki, ostatnio zbyt potulnie pozwoliliśmy, aby nas wodzili za nos filozofowie i inni naukowcy. Nie wspominając o tak niecnych stworzeniach jak najnowszej generacji krytycy i kuratorzy. Nie potrafiliśmy być dostatecznie odrębni. Nadmierne poszanowanie dla prawdy naukowej przysłoniło nam własną prawdę – w zbyt gorącej chęci zrozumienia rzeczywistości, zapomnieliśmy, że nie jesteśmy od rozumienia rzeczywistości, lecz tylko od jej wypowiadania – że my, sztuka, jesteśmy rzeczywistością. Sztuka to fakt, a nie komentarz doczepiony do faktu. Nie do nas należy tłumaczenie, wyjaśnianie, systematyzowanie, dowodzenie. Jesteśmy słowem, które stwierdza: to mnie boli – to mnie zachwyca – to lubię – tego nienawidzę – tego pożądam – tego nie chcę… Nauka pozostanie zawsze abstrakcyjna, lecz głos nasz to głos człowieka z krwi i kości, to głos indywidualny.
Nie idea, lecz OSOBOWOŚĆ jest dla nas ważna. Nie urzeczywistniamy się w sferze pojęć, lecz w sferze osób. Jesteśmy i musimy pozostać osobami, rola nasza polega na tym, aby w świecie, coraz bardziej abstrakcyjnym, nie przestało rozlegać się żywe, ludzkie słowo. Idea w oderwaniu od człowieka nie istnieje w pełni.
Zachwycamy się sztuką artystów, nie pseudo-naukowców. To artysta jest argumentem dzieła. Zaś największą porażką są ci krytycy i kuratorzy, którzy z uwielbieniem żywiąc się fałszem, fałszem tym plują w twarz odbiorców. Uzurpują sobie prawo, by oceniać styl artystów, podczas gdy sami są parodią stylu. Twórcami sztucznych teorii wyssanych z palca, kombinatorskich, nieprzeżytych, ale z tak bezczelnym poczuciem prawa do mówienia jaki ma być świat.
Tak mało chodzi po tym świecie krytyków, którzy cenią sztukę i artystów, którzy cenią rzeczywistość ponad  swoje sztuczne, interesowne idee. Interesowne, egoistyczne, płytkie i prostackie, byle by trzymały się ogólnie przyjętego, modnego, zachodniego protokołu, zapewniającego prestiż – i pieniądze. Nie dość że święcie wierzą w swą powinność zmiany świata, to zawzięcie szczerząc kły, wykopują każdego nieuległego im artystę jeśli ten śmie zbliżyć się do świecznika, na którym oni już dumnie paradują. Tak, bo oni tak naprawdę Artystów nienawidzą! Impotenci z ciałem wyssanym z wszelkich soków, zapluliby jadem za to tylko, że Artysta tworzy z niepojętą dla nich rozkoszą, której nigdy nie będą w stanie doświadczyć. Nienawidzą za pulsującą w żyłach krew, za żywe wypowiadanie swojej epoki i siebie z taką swobodą, w sposób naturalny.  Czy jest jakikolwiek, choćby najdrobniejszy powód by brać pod uwagę ich teksty, ich łkania o nowy porządek?
Dlaczego nie wrócić do źródeł, porzucić tych grabarzy sztuki i wskrzesić OSOBOWOŚCI? Wskrzesić tych, o których nie można mówić w sposób nudny, zwykły, pospolity…? Niech oni zaś obudzą Ducha w dzisiejszych Artystach, którzy tak lekko przyjęli role parobków, czekających tak infantylnie, tak potulnie, na każde skinienie palcem ich opiekunów.
Droga publiczności… Jeśli spotkacie Sztukę przez duże S, to Ona, sztuka pokaże wam głębię. Ona, Sztuka, pokaże wam ostrą piękność współczesności.

Z pozdrowieniami!
The Krasnals

(Odczytane na wernisażu w Galerii Miejskiej we Wrocławiu)

Wystawa Wrocław cd.

Relacje:
http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,35771,19583669,the-krasnals-putin-merkel-duda-i-inni-w-galerii-miejskiej.html



71news tv

TVP3: 
http://wroclaw.tvp.pl/23891486/krasnalsi-szokuja-to-najlepsza-wystawa
http://wroclaw.tvp.pl/23907961/05022016

https://sztucznaszczeka.wordpress.com/2016/02/05/the-krasnals-we-wroclawskiej-galerii-miejskiej-czulem-skurcze-twojego-przelyku-the-krasnals-whielki-krasnal-gm-wroclaw-05-01-12-03-16/













"CZUŁEM SKURCZE TWOJEGO PRZEŁYKU" Galeria Miejska Wrocław

Czułem skurcze twojego przełyku. The Krasnals. Whielki Krasnal
/ 05.02.2016 - 12.03.2016

Informacja na stronie Galerii: 
http://galeriamiejska.pl/wystawy/00355_alignrightczulem-skurcze-twojego-przelyku-the-krasnals-whielki-krasnalalign 
 

„Czułem skurcze twojego przełyku. The Krasnals. Whielki Krasnal” to tytuł nowej wystawy organizowanej przez Galerię Miejską we Wrocławiu w dniach od 5 lutego do 12 marca 2016 r.
Będzie to prezentacja wybranych prac anonimowej grupy buntowników, którzy od 2008 roku kontestują zjawiska zachodzące w sztuce współczesnej i polskim życiu codziennym.



.



Grupa The Krasnals zawiązała się 1 kwietnia 2008 r. Jej członkowie od samego początku i konsekwentnie pozostają w ukryciu –nieznana jest też ich dokładna liczba. Wszędzie gdzie się pojawiają –zamaskowani – sieją ferment, zgorszenie i kontrowersje. Jedni cenią ich bezwzględność, traktując sztukę Krasnalsów jako ożywczy i odtruwający bodziec.Drudzy najzwyczajniej ich nie cierpią. Ci anonimowi artyści są zdania, że światsztuki jest pełen hipokryzji, niezdrowego pędu ku sławie i zyskom, a także cechuje go zachwianie relacji między artystami, kuratorami, krytykami oraz kolekcjonerami– na niekorzyść artystów. Sprzeciwiają się wyabstrahowaniu sztuki z szeroko pojętej kultury, jej hermetyczności i oddaleniu od widzów. Swój sprzeciw wyrażają za pomocą prostych środków, zwykle malarskich, nie stroniąc od, często prymitywnych, gier,partyzanckich zabaw i wulgaryzmów. Drugie pole ich zainteresowań obejmuje diagnozowanie problemów życia codziennego i politycznego. Tutaj też obrywa niemal każdy. Krasnalsi starają się nie pozostawiać pola do domysłów –przedstawionych „bohaterów naszych czasów” można zidentyfikować bez trudu.Mniej jednoznaczne okazuje się natomiast odczytanie przesłania wielu obrazów.Tutaj widzowi pozostawiono wiele swobody.

„Desperacko zwalczają wciąż to, co wywołuje torsje. Całą tę grę pozorów, gadaninę płynącą z nie swoich myśli, pustkę nadętych figur, moralizatorstwo hultajów, poprawność szalbierzy, troskę społeczną wydrwigroszy, ochronę środowiska przez kłusowników, kontrolowanie przepływów przez piratów. Ważne są dla nich – obok uczuć – zmysły oraz instynkt. A szczególnie integralność własnej postawy, zgodność między życiem a sztuką, przekonaniami i postawą” – napisał w odniesieniu do artystycznej postawy Krasnalsów Jaromir Jedliński.

Obie omówione tendencje dostrzegane w twórczości The Krasnals. Whielki Krasnal znajdą oddźwięk na wystawie w Galerii Miejskiej we Wrocławiu. Będzie ona miała charakter przeglądowy – obok pracznanych pojawią się też te, które mogły umknąć zarówno ich krytykom, jak i admiratorom. Na potrzeby jej zwiedzania warto zabrać ze sobą dystans, trochę humoru i skłonność do refleksji. Powinny się przydać.

February 1, 2016

January 29, 2016

WZWÓD

The Krasnals, Whielki Krasnal "Knigi / Lily Brik, Vladimir Mayakovsky, Vsevolod Meyerhold / from the series GoodFellas". 2016. Oil on canvas. 40 x 100 cm

The Krasnals, Whielki Krasnal "Dzień to powinien być jeden długi wzwód, nieziemska rozkosz, przymusowa lub dobrowolna / Michel Houellebecq, Lilly Palmer, Louis-Ferdinand Celine / from the series GoodFellas". 2016. Oil on canvas. 40 x 100 cm

January 20, 2016

Bruno Schulz / GoodFellas

The Krasnals, Whielki Krasnal "Dopiero ich wady nadają im smak i czynią pociągającymi / Bruno Schulz / z cyklu GoodFellas". 2014. Olej na płótnie, 40 x 30 cm

January 2, 2016

The Krasnals - Podsumowanie epoki sztuki 2008-2015

EPOKA POLSKIEJ FABRYKI SZTUKI 2008-2015 / The Krasnals - podsumowanie.

The Krasnals, „Fabryka marzeń”, 2008, olej, płótno, 110 x 110 cm


Wszystko co wstydliwe, wulgarne, ohydne, nienawistne czy broń Boże buntownicze, zamiecione pod dywan. Znakomita wizytówka i wreszcie przepustka na zachód. Duma kuratorów, krytyków, dyrektorów muzeów.
Piękna miałka papka…
Wreszcie spokój i kurs w dobrym kierunku.
Wagony ze sztuką poupychane mkną dumnie do przodu. Już widzą zarysowującą się na horyzoncie Arkadię. Już przekraczają próg świetlistego Edenu. Spokojnie przymykają oczy w poczuciu bezpieczeństwa… I w żaden sposób nie zauważają, że ich pociąg zjeżdża po raz kolejny na boczne tory…
Dlaczego? Co się stało?
Nie wyczuwają… że ich wagony, ciągnięte przez kawiorową lokomotywę, wypełnione są czystym dobrem, czystą inteligencją, akademicką wręcz moralnością z aktualnie obowiązującego podręcznika, tak poprawnie poprawną poprawnością, że wyzionął z nich wszelki duch sztuki, wszelki duch artysty, jako martwy pomnik sztuki może jedynie spocząć spokojnie w grobowcu historii. I nic tego nie zmieni. Żadne miliony hojnie płynące z ministerstwa, przed którymi dumnie klęka Gorczyca ze swoją świtą, nie ożywią mumii, nie wskrzeszą umarlaka. „Od kilku już lat MKiDN przeznacza rocznie do 10 milionów PLN (ponad 2 mln euro) na budowę narodowych i regionalnych kolekcji sztuki współczesnej. Wiele zachodnioeuropejskich muzeów może jedynie pomarzyć o podobnych budżetach zakupowych co warszawskie MSN czy krakowski MOCAK.”
Gorczyca sztukę spod skrzydeł paczki swoich znajomych określa ‘sztuką ambitną’. Jak wszystko wspaniale się rozwija, bez żadnych ekscesów i wybryków, na Szumie podsumowania epoki i piętrzące się pochwały jak wspaniale polski świat sztuki się instytucjonalizuje, i wszyscy piszą o tych instytucjach, i jak cudownie wreszcie wchodzimy w zachodni świat instytucji.
Nasi zarządcy polskiego art worldu jeszcze nie widzą, nadal z widłami do przodu stoją przed sztuką, za którą tęskni już czołowy krytyk Guardiana Jonathan Jones – za tą ekscytującą, tą niegrzeczną, buntowniczą, przeciwną kawiorowej burżuazyjnej normalności. Anda Rottenberg dostaje białej gorączki gdy widzi rebeliantów przy pawilonie Polonii na Biennale w Wenecji w 2011 roku , rozwścieczona krzyczy z daleka do The Krasnals ‘spadajcie!!!’. Nie chce awangardy, nie chce naruszenia stworzonego przez siebie porządku, mianowanego przez siebie ładu. Sama zresztą mogła poczuć się tam jak artystyczna gwiazda, gdy wystąpiła w filmie prezentowanym przez Yael Bartanę, a tu jakieś nic nieznaczące intruzy naruszają jej cudowną wizję. Czego oni w ogóle chcą, gdy starzy wrogowie zunicestwieni, gdy wreszcie wszystko układa się po jej myśli? Iza Kowalczyk na początku epoki rozdarta, wskakuje jednak do wagonu looserów i przyłącza się do chóru który strzela do niepokornych hasłami - że wstrętni, nienawistni, nikczemni… Szum, Obieg, MSN, CSW, OFSW, Zachęta, i cała sieć podległych im przyjaciół, wszyscy robią sobie dobrze. Wraz z kilkoma prywatnymi galeriami wreszcie całkowicie legalnie zabawiają się opierając się na starej dobrej zasadzie nacjonalizacji kosztów, prywatyzacji zysków.
Coraz zacieklej, coraz sprawniej, zarząd polskiej fabryki sztuki z dumą pakuje swój towar do słoików i wysyła na Zachód, wreszcie spełnia on wszelkie normy i standardy. Na awangardę która już z samej definicji norm tych spełniać nie może, spuszcza środki owadobójcze, grzybobójcze i inne tony pestycydów, lecz ciągle nie dość skutecznie. Aby oszukać, na swoje słoiki próbuje przyklejać etykiety z napisem „AWANGARDA”. I to jest dopiero dowcip epoki! : ))))
Ciekawe jak kolejne pokolenia spojrzą na te wszystkie wielkie sławy, profesorów, wielkich dyrektorów i kuratorów, którzy nie potrafią wykrzesać z siebie grama pokory i tak zupełnie bezinteresownie dostrzec ważnych zjawisk które dzieją się tuż przed ich zamkniętymi oczami.
Ale co teraz, gdy Zachód zaczyna krzyczeć ‘Nuda panie, nuda!’ Nie chcemy więcej słoików! Nie chcemy więcej waszych kompotów!

„That’s also the reason art became exciting in recent times when it was associated with rebellion and outrage. And now we’re back in smallville, in that eternal province where culture is rational, sombre, serious and ethical. A teacher’s dream, a true artist’s nightmare. Art in 2015 was an academic’s morose porridge of pious intellectual cliches. Artists! Dare to be bad, if you want to be any good.” Tak kończy swe podsumowanie w Guardianie Jonathan Jones.