Showing posts with label Holocaust. Show all posts
Showing posts with label Holocaust. Show all posts

April 21, 2015

Poland demands apology for FBI chief's comment on Holocaust

The Krasnals. Whielki Krasnal. "AMERICA DIDN'T SAVE JEWS... SO WHAT...?!". Oil on canvas. 40 x 40 cm

January 29, 2015

27.01.2015 Holocaust Memorial Day. 70 Years After Liberation



27.01.2015 Holocaust Memorial Day. Remembering Auschwitz: 
70 Years After Liberation
International Holocaust Remembrance Day honors those who lost their lives at the hands of the Nazis and their collaborators, including six million Jews and members of other persecuted groups.


During Holocaust in Poland died 6000000 Dwarves

The Krasnals. "Golden harvest... 70 Years After Liberation / Jan T. Gross ". Oil on canvas. 50 x 73 cm

November 2, 2011

Dlaczego Arte Holo nie protestuje wobec cenzury?

Dotyczy cichej, zaakceptowanej cenzury "Berka" Żmijewskiego na wystawie w berlińskim Martin-Gropius-Bau "Obok. Polska - Niemcy. Tysiąc lat historii w sztuce", której kuratorką jest Anda Rottenberg.


The Krasnals. Whielki Krasnal "Dzieci patrzą na nas / Three hanging kids - Cattelan / na śmierci którego dziecka można zrobić najlepszy interes?" 2010. Olej na płótnie. 97 x 97 cm
Maurizio Cattelan 'Hanging Kids', " I bambini ci guardano', ' tre bambini impiccati', ' The Children Are Watching Us' . Three children hang on a tree and watch the truth with their eyes wide open.

‘Niesztampowe podejście do historii’? ‘Nie doczekało się przepracowania tematu Zagłady’?
Czy raczej odwrotnie - właśnie sztampowe – która z wystaw reprezentujących Polskę na zachodzie ostatnich kilku lat nie nawiązuje do tematu Holocaustu? Jest to wręcz standard! Co gorsza, idzie w stronę niestety już kiczu czy sztuki ludowej (stało się już emblematem, znakiem rozpoznawczym, produktem z polskiej cepelii – jak chusta góralska) lub powierzchownej popkultury typu tańca z gwiazdami (taniec w komorze gazowej), co naszym zdaniem niweluje całą powagę historii, zżera temat, stoi na przeszkodzie w przekazywaniu ważnych treści. To jakby wyprodukować już dwudziestą którąś część Jurrasic Park. Zamiast uwrażliwiać odbiorców, wręcz spłaszcza się tak ważny temat do którego powinno się mieć pełen szacunek. A może zamiast za każdym razem krzyczeć o tym, warto by chociaż raz zamilknąć?

Czy pojawianie się tego tematu służy ‘przepracowywaniu traumy’, czy raczej wypracowywaniu własnej kariery? Czy nikt nie widzi tego, że zagadnienie to sprowadza się do dobrego produktu marketingowego, który jest ‘mile widziany’ na zachodzie? A dla naszych pionierów jeszcze lepiej gdyby podać go w sposób ‘prowokacyjny’ i aby go zdjęto - w celu wzmocnienia kampanii marketingowej. A może to specjalnie zaaranżowana cenzura, bo gdyby nie to, temat ten przeszedłby bez echa. Gdyby nie tego typu wypracowywanie kariery, w jaki sposób Artur Żmijewski otrzymałby nagrodę Ordway, zostałby kuratorem biennale w Berlinie, jakim sposobem udałoby mu się zasiąść w radzie programowej Zachęty?

Czy sprowadzanie traumy tylko i wyłącznie do tematu Zagłady nie jest właśnie sztampowym podejściem do tematu? Dlaczego chowa się i podchodzi wręcz ze wstydem do traum polskich jak zabójstwo księdza Popiełuszki, Katastrofa Smoleńska (czy takie było podejście np. Amerykanów do traumy związanej z zabójstwem Kennedyego? I to prezydent i to prezydent, jacykolwiek by nie byli) czy wydarzenia w kopalni Wujek?

„To przepracowanie jest ważne, aby można było wypracować rozróżnienie między przeszłością a teraźniejszością i zdać sobie sprawę z „bycia tu i teraz, otwartego na przyszłość”
Czy współcześni ludzie są na tyle zaflegmieni i nieświadomi czegokolwiek, że to Artur Żmijewski musi ich uświadomić do tego, aby zająć się teraźniejszością? Czy rzeczywiście nie dadzą sobie rady bez filmów Żmijewskiego? Czy rozdrażnianie i brak szacunku do tak poważnych tematów mogą być usprawiedliwiane odpowiednio rozpisanymi koncepcjami?...

CENZURA
Cenzura jest niedopuszczalna. Jednak podważamy zdecydowanie stanowisko Andy Rottenberg, która w żaden sposób nie zareagowała na ten fakt, co byłoby nie do pomyślenia w przypadku cenzury ze strony środowisk konserwatywnych, np. katolickich. Dlaczego Anda Rottenberg i Krytyka Polityczna teraz milczą? Bo zależy im na dobrych układach z odpowiednimi właściwymi środowiskami? Potwierdza to fakt, iż są niekompetentni, niekonsekwentni i robią wszystko dla korzyści pewnej jedynie słusznej opcji politycznej i samych siebie. Dlaczego teraz nie przyjmą tak zdecydowanego stanowiska jak wobec konserwatywnych polityków, którzy cenzurowali ponad 10 lat temu w Zachęcie papieża przygniecionego meteorytem? Wówczas zrównano ich z ziemią nie pozostawiając suchej nitki, właśnie z powodu cenzury. Tyle że wówczas tak wyraźny sprzeciw pasował idealnie do obranego przez nich kierunku politycznego. Wraz z kilkoma jeszcze innymi podobnymi przypadkami, napędził koniunkturę i uznanie na zachodzie na długie lata. Przedstawione fakty pokazują, że takie osoby jak Anda Rottenberg, Żmijewski, i cała Krytyka Polityczna, są sługusami obecnej władzy. Co stało się ze sztuką krytyczną i czy aby na pewno była to sztuka krytyczna?


polecamy tekst Pawła Leszkowicza:
http://www.obieg.pl/teksty/5766

January 27, 2011

International Holocaust Remembrance Day / January 27

The Krasnals. Big Dwarf "To the memory of all victims of Holocaust / During Holocaust in Poland died 6.000.000 Dwarves!!!”. 2010. Oil on hardboard. 50 x 70 cm


The Krasnals "Lego. Anonymous victim of Holocaust / Dwarf. "

International Holocaust Remembrance Day / January 27


The Krasnals. Big Dwarf "To the memory of all victims of Holocaust / During Holocaust in Poland died 6.000.000 Dwarves!!!”. 2010. Oil on hardboard. 50 x 70 cm


The Krasnals "Lego. Anonymous victim of Holocaust / Dwarf. "
.

January 21, 2011

Dekada sztuki ...hipokryzji / dzieci patrzą na nas

.
Polecamy poniżej świetną i dogłębną analizę minionej dekady i obecnego stanu sztuki współczesnej autorstwa Andrzeja Biernackiego.

APEL DO WSZYSTKICH!
Ażeby pomnażać, kserować, powielać, rozklejać, rozsyłać i linkować ten tekst, tak aby jego treść doszła do jak największej liczby odbiorców!

Gazeta Wyborcza (decyzja szefa działu Kultury - Pawła Goźlińskiego) odmówiła publikacji poniższego tekstu Andrzeja Biernackiego, motywując odmowę zawartym w nim, podobno, "personalnym atakiem" i "obraźliwymi komentarzami".
Uważamy, że GW oficjalnie występująca jako dziennik obiektywny, chcąc być wiarygodną i postrzeganą jako pismo demokratyczne, powinna postępować według zasad etyki i drukować również teksty krytyczne wobec przyjętej linii politycznej etatowych dziennikarzy. Argument o obrażaniu jest tłumaczeniem się przedszkolaka, mijającym się z faktycznym przekazem artykułu. Niedopuszczanie innych głosów jest niebezpiecznym wkraczaniem w obszar cenzury i jawnej propagandy.


The Krasnals. Whielki Krasnal "Dzieci patrzą na nas / Three hanging kids - Cattelan / na śmierci którego dziecka można zrobić najlepszy interes?" 2010. Olej na płótnie. 97 x 97 cm
Maurizio Cattelan 'Hanging Kids', " I bambini ci guardano', ' tre bambini impiccati', ' The Children Are Watching Us' . Three children hang on a tree and watch the truth with their eyes wide open.


Dekada sztuki ...hipokryzji

W poniedziałek, 3 stycznia nowego roku Gazeta Wyborcza rozpoczęła publikację cyklu artykułów, podsumowujących minione 10 lat w kulturze polskiej. Nie ukrywam, lekko zdziwiło mnie, że do tak zakrojonej roboty, zabrała się red. Dorota Jarecka. Nie dlatego mnie zdziwiło, rzecz jasna, iżbym uważał, że Jarecka do takich podsumowań się jakoś szczególnie nie nadaje tylko dlatego, że wiem co, właśnie ta autorka, deklarowała (Obieg nr 1-2.2008)*, podsumowując sztukę o dekadę wcześniejszą. Otóż pisała, że: "wszelkie powroty do przeszłości napawają ją lękiem i odrazą", "grzebanie w starych papierach budzi w niej złe uczucia", "w obawie -wyjaśniała- że napotkałaby tam starą formę siebie, z której nie byłaby zadowolona".

Osobiście, nie mogę podzielić tych jej obaw: właśnie dawna postawa Jareckiej, regularnie piszącej w opiniotwórczym, wysokonakładowym dzienniku, podobała mi się zdecydowanie bardziej. Wtedy, dekadę wcześniej, stać ją było na zwyczajne wyrażenie wprost własnych preferencji, gdy pisała: "prywatnie wolę sztukę świecką, w którą nie muszę wierzyć, która nie prowadzi mnie za rękę i nie wymierza kary, która zadaje pytania". Stać ją było na wyznanie, że "na poziomie sztuki Piramida zwierząt (Kozyry), która nie była przełomem jej życia" i Pasja Nieznalskiej to prace, które "przeżywała bardzo podobnie, czyli wcale", z celną uwagą, że "ci heretycy też mówią językiem kazań". Stać ją było na podziw dla krytycyzmu Pawła Leszkowicza wobec Kozyry i Żmijewskiego czy Piotra Rypsona wobec Bałki, tych, nietykalnych gwiazd sztuki polskiej, od dawna pod kloszem środowiskowego szantażu, jak wówczas pisała: każdy "kto ich skrytykuje, może zostać uznany za wroga i faszystę". Stać było dziennikarkę Gazety na powątpiewanie w sens namolnej obecności Pozytywów (Libery), "mnożących się na wystawach we wszystkich, możliwych kontekstach" oraz namysł nad tym, czy "jego pozycja artysty, który rozwiązuje większość problemów postawionych przez kuratorów jest wartościowa artystycznie?". Podobała mi się także Jarecka niezgody na "sprowadzanie różnych artystów na jedną ideologiczną płaszczyznę", na "wypychanie ich na margines za apolityczność" i na "pułapki polityzacji wszystkiego", czego skutkiem był

,,podział artystów na słusznych i niesłusznych",
na postępowych i konserwatywnych". Słowem, na jej opór przed łatwym, mechanicznym przyjmowaniem zbyt hałaśliwych prawd na kruchym lodzie sztuki. Zwłaszcza podobał mi się opór dziennikarki wobec manifestu Żmijewskiego, opublikowanego w Krytyce Politycznej, wyrażony jej kapitalnym zdaniem, że: "w sztuce, jako doświadczeniu wizualnym, jest taka część, która nie należy do żadnego, innego dyskursu, prócz artystycznego".
Ale i Dorota Jarecka w końcu uderzyła się w piersi, zagoniona w narożnik przez różnych jegrów postępu w sztuce, rozumianego jako zdyszane poszerzanie jej granic a nie wytrwałe pogłębianie. Najboleśniej zaatakował Piotr Piotrowski, pisząc: "przykładów nieudolności a w zasadzie rozmijania się z zawodowymi obowiązkami krytyki artystycznej jest wiele. Jednym z nich jest brak profesjonalizmu, zawarty w histerycznej reakcji Gazety Wyborczej na wystawę "Antyciała" w Zamku Ujazdowskim". Później Zbigniew Libera, układając własne wersje stron Gazety oraz w bezpośrednim wywiadzie udzielonym Jareckiej, wyraźnie dał jej do zrozumienia, że od kreowania rzeczywistości sztuki nie jest taki czy inny dziennikarz, chwilowo redagujacy prasową rubrykę. Ostateczny cios wszelkim wycieczkom samodzielności redakcyjnej zadali Jareckiej autorzy Słowniczka Rastra, gdy pod hasłem Oczapizm, jasno zdefiniowali własną opinię o sensie ówczesnych wypowiedzi redaktorki na temat sztuki.
Nic dziwnego, że po takiej dawce, Dorota Jarecka ok. 2000 r. "doznała przełomu". Jak pisała we wspomnianym Obiegu: "Mój subiektywny przełom miał miejsce mniej więcej w tym samym momencie, co obiektywny, wtedy, gdy w Zachęcie wystawiono Nazistów (Uklańskiego) i Dziewiątą godzinę Cattelana, a w 2002, kiedy zaczęła się sprawa Nieznalskiej.
Dzisiaj widać, z opublikowanej w Gazecie Dekady Sztuki (2000-2010), że przełom był niezwykle dramatyczny. Czytając, nie musiałem kluczyć, tezy Jareckiej biły po oczach czerwonym kolorem. Pierwszą z nich była teza, że

Politycy zrozumieli jak łatwo można zrobić sobie darmowy PR, atakując sztukę.
Na jej poparcie, autorka przytoczyła kilka przykładów zaatakowanych dzieł, m.in. dyżurną "ofiarę dekady" czyli eksponowaną w Zachęcie, przygniecioną meteorytem figurę papieża, Maurizio Cattelana. Może, gdybyśmy wniosek o tym, że napastnicy, posłowie LPR na ataku rzeźby chcieli się wypromować, przeczytali dekadę wcześniej nie byłoby sprawy. Ale Jarecka sformułowała go dzisiaj, kiedy o zapobiegliwych posłach, a i samej LPR pozostało zaledwie wspomnienie, zaś sama rzeźba (przed wystawą w Zachęcie eksponowana w Londynie bez echa a po ataku posłów sprzedana tamże za miliony) bryluje, podobnie jak jej autor, po parkietach światowych świątyń sztuki do dzisiaj. Przy tym ani wtedy, ani teraz nie dowiedzieliśmy się, jakie to -mianowicie- artystyczne racje (oprócz sondowania finansującej to cierpliwości społecznej) stoją za chęcią eksponowania tak subtelnych metafor Polski i jej mieszkańców jak Kartoflisko Cernego czy Świńska zagroda Trockel i Hoellera, w narodowych salonach sztuki. Przecież, nawet dystansując się od mentalności mieszczki, dewota czy konserwy artystycznej, do dzisiaj nie wiemy, jakie racje, oprócz powielania pomysłów z Chrystusem zatopionym w moczu Andresa Serrano czy też figury Matki Boskiej usmarowanej łajnem słonia Chrisa Ofili, kryły się za zawekowaną w moczu figurką Matki Boskiej Rumasa i genitaliami na krzyżu Nieznalskiej. Zdaje się, że nawet Dorota Jarecka nie bardzo w to wierzy, gdy pisze, że rzeźbą „La nona ora”, Cattelan tylko zilustrował „postać papieża upadającego pod ciężarem trosk tego świata”.

Dziesięć lat temu red. Jarecka przypomniała: „pod koniec lat 90 instytucje sztuki też zdały sobie sprawę z tego, że oprócz artysty i kuratora jest ktoś jeszcze – widz. Instytucje zdemonizowały widza, zanim rzeczywiście okazał się demonem. Zauważono masy konserwatywne, banalne, ciążące ku tradycji i kiczowi, wyposażone w szczątki mieszczańskiego snobizmu. Widz został kimś, przed kim należy się bronić ale kogo trzeba „kupić”. Dziś, Jarecka za Liberą, opisuje ten mechanizm jako:

Zimną wojnę sztuki ze społeczeństwem.
Warto jednak zauważyć, że po ’89 roku instytucja owszem, może "kupować" widza ale tylko "w obrocie wtórnym" czyli wtedy, gdy wcześniej widz, w ciemno "zakupi" ową instytucję, zmuszony łożyć na nią część swoich podatków. Słowem, określenie Libery należy uznać za nietrafne, gdyż we wspomnianej, „zimnej wojnie” nie ma –jak zwykle na takich wojnach- obustronnego wyścigu zbrojeń, tylko –horrendum- jedna strona zbroi się za pieniądze drugiej. Więcej. Bywa, że jak już się uzbroi, to potrafi swojemu dobroczyńcy napluć w twarz, rzecz jasna z pomocą Cernego, Trockel i in. Dlatego nie dziwi konkluzja Doroty Jareckiej, że -przy takiej nierównowadze oręża- była to wojna wygrana przez artystów. Nie dziwi też, że właśnie od tego punktu redaktorka gładko przechodzi do kolejnego czyli:

ewolucji stanowiska władzy
Jeżeli przyjmiemy za niewątpliwy dzisiaj fakt -inaczej niż pisze Jarecka-, że ataki na sztukę w takim wydaniu jak posłów LPR, jednak nie stały się trampoliną dla ich politycznej kariery tylko -przeciwnie- ich grobem, ewolucja stanowiska władzy wydaje się oczywista. Politycy po prostu w lot skalkulowali, gdzie leżą rzeczywiste rezerwy ich autopromocji: niewiele wiedząc o istocie samej sztuki, zwietrzyli swoją szansę w umocnieniu takiego modelu jej funkcjonowania, w którym monopol dzierżą kontrolowane (budżetem) przez nich instytucje. I właśnie świadomość, że to one mogą stać się kołem zamachowym kolejnych kampanii wyborczych i politycznego trwania, jest przyczyną, dla której w ostatniej dekadzie zanotowaliśmy zupełnie irracjonalny, w kontekście mizernych środków na kulturę i skamlenia środowisk o 1% z budżetu na nią, wysyp wielkich, kosztownych w budowie i późniejszym utrzymaniu, instytucji sztuki.
Słusznie Dorota Jarecka wiąże tę tendencję ze zmianą postrzegania polskiej sztuki za granicą. Natomiast absolutnie nietrafnie wymienia tego przyczyny. Z całym szacunkiem, ale mniemanie, że jakieś drobiazgi w rodzaju skandalu z Cattelanem w Zachęcie czy pojedynczego "sukcesu" naszego artysty w Wenecji (ntb na 48 Biennale w 1999 r. Katarzyna Kozyra nie otrzymała -jak pisze Jarecka- jednej z głównych nagród tylko jedno z wyróżnień honorowych) spowodowało skupienie na sztuce polskiej zainteresowania zagranicy, jest -delikatnie mówiąc- na wyrost. Chyba, że uznamy tę przyczynę w szczególnym szantażu faktem tego zainteresowania, dokonanym w celu utrzymania i umocnienia z gruntu niemoralnego i niekonstytucyjnego (w rozumieniu art.2, 20 rozdz.I i art.32 rozdz,II) oczywistego spadku po PRL-u czyli prymatu instytucji a w efekcie ich monopolu w obiegu kultury w Polsce. Choć wszyscy, w tym Jarecka, zdają sobie sprawę "jaka jest inercja molocha gdzie pracuje kilkadziesiąt czy kilkaset osób", to starają się udawać, że tak jak jest, jest cool. Mentalność zwolenników takiego właśnie zakotwiczenia się w Polsce modelu i przekonania, że jeśli państwo czegoś nie zrobi, to nikt tego nie zrobi, Leszek Balcerowicz na Kongresie Kultury nazwał mentalnością sowieckiego działacza. Dlatego jest charakterystyczne, że to właśnie, dosłownie, działacze sztuki (kuratorzy, dyrektorzy instytucji i organizatorzy imprez sztuki) jako pierwsi (ok. poł. l. 90) zorientowali się w sukcesach i monopolu korporacyjnego modelu sztuki Zachodu ostatnich lat. Dość szybko połapali się, że dla takiego modelu, atrakcyjnym może być tylko partner z budżetem nieosiągalnym nawet dla najlepszych, pojedynczych, prywatnych podmiotów, na wiecznym dorobku i do tego -jak, w innym celu zauważa Jarecka- w trudnym terenie "zdemistyfikowanej roli rynku". To przecież polskie, dotowane z budżetu instytucje sztuki jak Zamek Ujazdowski czy Zachęta i tylko one były w stanie finansowo podołać przyjmowaniu "gwiazd" światowego firmamentu: Serrano, Richtera czy Tuymansa, by potem, z klucza tak zaproponowanej artystycznie linii, wysyłać polskich artystów do zachodnich instytucji, ale tylko tych, ściśle powiązanych z zawartością wcześniejszych importów.
Dlatego w wielki nawias należy ująć podziw dziennikarki Gazety, dla wysiłku polskich kuratorów w przecieraniu drogi polskim artystom do zachodniego obiegu komercyjnego. Twierdzenie to, zakładając świadomość rzeczywistego przebiegu tych karier, jest niczym innym, jak pogardą dla demokratycznych procedur, elementarnej równości, kpiną z rynku wreszcie. Przecież nawet dla mało zorientowanych jest jasne, że owo przerzucanie do zachodniego obiegu komercyjnego przebiegało wg schematu: nacjonalizowania kosztów i prywatyzowania zysków. Słowem, jeśli trzeba WYDAĆ pieniądze: promować, subsydiować, opłacać, obsługiwać, wtedy sięga się do budżetu, jeśli zaś potem na tak wypromowanym i obsłużonym można ZAROBIĆ, wtedy na posterunku są inne, wyciągnięte ręce i portfele, w tym samego, wypromowanego. Jeżeli ktoś miałby wątpliwości co do tego schematu, wystarczy by przejrzał znaki wydawnicze albumów i katalogów np. Katarzyny Kozyry, niedbale rozrzuconych i przypiętych łańcuchem do stołu na trwającej wystawie w Zachęcie, by sprawdził dane organizatorów jej licznych pokazów, sponsorów akcji, stypendiów etc.. Stwierdzi bez trudu, że wszystkie wcześniejsze i większość późniejszych inicjatyw promujących "światowy sukces" artystki były finansowane publicznym groszem, wyrwanym urzędowo od podatnika, nieświadomego zarówno rodzaju wydatku, jak i adresata wpływów ze sprzedaży tak sfinansowanych projektów. Często ironia polega na podwójnym wydatkowaniu środków publicznych: raz, na promocję zjawiska (wydawnictwa, produkcja dzieł i wystaw) a dwa, na zakupie tychże do publicznych zbiorów wcześniejszego producenta! Przy okazji kłania się tu inny aspekt tak zorganizowanego "rynku", z którym przez 20 lat nowy ustrój nie tylko się nie uporał, ale nawet o nim nie zająknął: dlaczego mianowicie, na tym samym rynku, jeden podmiot kultury - prywatna galeria, swoje prywatne pomysły ma realizować prywatnymi środkami a inny - instytucja budżetowa, takież prywatne pomysły realizuje środkami publicznymi? Jako, że niezmiennie 20 lat po '89 r., podobnie jak 45 lat przed '89 r. tak właśnie się dzieje, między bajki należy włożyć, eksponowany przez Dorotę Jarecką wątek wytłuszczony w tekście (nomen omen) na czerwono, brzmiący:

Koniec dominacji państwa
w kreowaniu wydarzeń artystycznych. Byłoby super, gdyby to był postulat. Tymczasem jest to stwierdzenie rzekomo obecnego stanu rzeczy. Egzemplifikując je, Jarecka zdaje się poważnie pisać o drodze i wysiłku "wielu" polskich, prywatnych galerii i ich roli we wprowadzaniu artystów do obiegu komercyjnego. W tej liczbie wymienia Raster i Fundację Galerii Foksal. Pominę kwestię, czy dwie galerie na krzyż to „wiele” jak na blisko 40 milionowy kraj. Sęk w tym, że są to tylko te prywatne galerie, które powtarzają pewien segment jeśli nie całość programu wypromowanego budżetem wielkich, publicznych instytucji. I tylko te(!) (może jeszcze Leto i Żak/Branicka ) regularnie są obecne na komercyjnych targach sztuki, oczywiście pod warunkiem, że całość targowych kosztów pokryje im kilkudziesięciotysieczny grant Ministertwa Kultury (np. Raster brał po ok. 45 tys. Żak/Branicka - 85 tys). Przyznajmy, każdy, przytomny a zwłaszcza uczciwie myślący, w sytuacji gdy podmiot prywatny kopiuje program galerii dotowanych i gdzie większość artystów z PRYWATNEJ "stajni" -bywa że debiutanci- regularnie zalicza suto dotowane retrospektywy i sprzedaże w budżetowych placówkach "konsekrujących", (czasem w sytuacji gdy ich szefowie -jak Gorczyca w CSW Toruń- zasiadają w ciałach doradczych tych instytucji), to taką PRYWATNOŚĆ nazwie PRYWATNOŚCI KARYKATURĄ. Natomiast taką prywatność, gdzie w całości finansuje się przedsięwzięcie stricte komercyjne, wręcz sedno komercji jakim są targi, nazwie tej PRYWATNOŚCI ABERRACJĄ.
W zakończeniu swojego podsumowania Dorota Jarecka proponuje, by klamrę dekady w sztuce, wedle której na najbliższym Biennale w Wenecji Polskę będzie reprezentować izraelska artystka Yael Bartana, nazwać WYŁOMEM w poprawnej ale partykularnej dotychczas polityce kulturalnej, nastawionej na remanenty z okresu PRL. Czyżby? Moim zdaniem- nazwanie tej decyzji wyłomem jest zdecydowanie na wyrost, wszak już w 1958 roku, na weneckim Biennale, PRL reprezentował artysta pochodzenia tożsamego z pochodzeniem Yael Bartany***.

Andrzej Biernacki

Gazeta Wyborcza (decyzja szefa działu Kultury - Pawła Goźlińskiego) odmówiła publikacji powyższego tekstu, motywując odmowę zawartym w nim, podobno, "personalnym atakiem" i "obraźliwymi komentarzami".

*w artykule "O latach 90. Lekko ale z przymusu"
**Gorczyca z Kaczyńskim ukuli neologizm OCZAPIZM - od nazwiska malarza i wyrażenia "Od Czapy", który rozwinęli jako - nurt w krytyce artystycznej, który uznaje, iż największym osiągnięciem sztuki polskiej XX wieku jest malarstwo Józefa Czapskiego. Jest to nurt głęboko rewizyjny - poprzez porównanie z malarstwem Czapskiego dowodzi się, że to co dzieje się dziś w sztuce współczesnej jest do sztuki w ogóle nie podobne, a więc nie jest prawdziwą sztuką. Główni przedstawiciele: Dorota Jarecka, Janusz Marciniak, Artur Tanikowski.(ortografia oryginalna)
*** Artur Nacht Samborski




Maurizio Cattelan '
Hanging Kids', " I bambini ci guardano', ' tre bambini impiccati', ' The Children Are Watching Us' . Three children hang on a tree and watch the truth with their eyes wide open.
Piazza 24 Maggio, Milan

January 16, 2011

"Three Hanging Kids" / bambini Cattelan / Jan Tomasz Gross


The Krasnals. Big Dwarf "hanging kids the Death of Which Child Would be the Best Business? 2010. Oil on canvas. 97 x 97 cm
Maurizio Cattelan 'Hanging Kids','I bambini ci guardano', 'tre bambini impiccati', 'The Children Are Watching Us' . Three children hang on a tree and watch the truth with their eyes wide open.

From an interview with The Krasnals in the Polish newspaper "Gazeta Wyborcza":

Already now, a few weeks before the release of a book by Jan Tomasz Gross, "Golden Harvest" (about Poles doing Holocaust on Jews), discussions began, also observed by The Krasnals, whose attitude towards this issue could be easily called uncompromising. Their image of "Three Hanging Kids" with the sub-title "the Death of Which Child Would be the Best Business?", caused controversy in the media. The painting directly refers to the famous work of Maurizio Cattelan depicting three hanging kids. The Italian artist became particularly symbolic for Polish art, because his sculpture of Pope crushed by a meteorite, "La Nona Ora", presented in the National Gallery Zacheta in 2001, opened a decade of intensive growth of contemporary art in Poland.

What is your opinion on the topic of the book "Golden Harvest"?
- recently, we heard somewhere in the media, a statement that "for this we will not apologize" - this is resentful - and we should apologize for the rest of our lives for Polish citizens who were standing on the side of evil. It is obvious, we are not guilty, but we should apologize to those people who were harmed on Polish soil, even after their death - they explain.
Gross describes searchers of valuables in an abandoned camp of Treblinka, recalling an old photograph published in Gazeta Wyborcza daily. You were also interested in this topic.
- The picture of gold prospectors from Treblinka, with which Gross begins his new book, we cut from a newspaper two years ago and hung it over our desk. We did a lot of drawings on the subject.

Why have you placed three hanging kids on your latest painting?
- It is a piece, which evokes the atmosphere of callousness around Holocaust, in a reflective way. We do not have teaching tendencies and we're not using our works to educate anyone. It is the task for historians and writers such as Gross. This painting is poetic rather than didactic. We're not trying to prove anything. We leave room for interpretation, because we believe that someone who sees our work will be thoughtful and sensitive.
There is no doubt that you see your own beliefs in Gross's books.
You are artists, for whom the relevant material is memory - individual and collective.
- Traumas should be overworked, not closed in taboo areas, even if it means severe irritation of national pride.
.

Maurizio Cattelan 'Hanging Kids','I bambini ci guardano', 'tre bambini impiccati', 'The Children Are Watching Us' . Three children hang on a tree and watch the truth with their eyes wide open.
.

"Three Hanging Kids" / bambini Cattelan / Jan Tomasz Gross

The Krasnals. Big Dwarf "hanging kids the Death of Which Child Would be the Best Business? 2010. Oil on canvas. 97 x 97 cm
Maurizio Cattelan 'Hanging Kids','I bambini ci guardano', 'tre bambini impiccati', 'The Children Are Watching Us' . Three children hang on a tree and watch the truth with their eyes wide open.

From an interview with The Krasnals in the Polish newspaper "Gazeta Wyborcza":

Already now, a few weeks before the release of a book by Jan Tomasz Gross, "Golden Harvest" (about Poles doing Holocaust on Jews), discussions began, also observed by The Krasnals, whose attitude towards this issue could be easily called uncompromising. Their image of "Three Hanging Kids" with the sub-title "the Death of Which Child Would be the Best Business?", caused controversy in the media. The painting directly refers to the famous work of Maurizio Cattelan depicting three hanging kids. The Italian artist became particularly symbolic for Polish art, because his sculpture of Pope crushed by a meteorite, "La Nona Ora", presented in the National Gallery Zacheta in 2001, opened a decade of intensive growth of contemporary art in Poland.

What is your opinion on the topic of the book "Golden Harvest"?
- recently, we heard somewhere in the media, a statement that "for this we will not apologize" - this is resentful - and we should apologize for the rest of our lives for Polish citizens who were standing on the side of evil. It is obvious, we are not guilty, but we should apologize to those people who were harmed on Polish soil, even after their death - they explain.
Gross describes searchers of valuables in an abandoned camp of Treblinka, recalling an old photograph published in Gazeta Wyborcza daily. You were also interested in this topic.
- The picture of gold prospectors from Treblinka, with which Gross begins his new book, we cut from a newspaper two years ago and hung it over our desk. We did a lot of drawings on the subject.

Why have you placed three hanging kids on your latest painting?
- It is a piece, which evokes the atmosphere of callousness around Holocaust, in a reflective way. We do not have teaching tendencies and we're not using our works to educate anyone. It is the task for historians and writers such as Gross. This painting is poetic rather than didactic. We're not trying to prove anything. We leave room for interpretation, because we believe that someone who sees our work will be thoughtful and sensitive.
There is no doubt that you see your own beliefs in Gross's books. 
You are artists, for whom the relevant material is memory - individual and collective.
- Traumas should be overworked, not closed in taboo areas, even if it means severe irritation of national pride.


Maurizio Cattelan 'Hanging Kids','I bambini ci guardano', 'tre bambini impiccati', 'The Children Are Watching Us' . Three children hang on a tree and watch the truth with their eyes wide open.

January 11, 2011

"Golden harvest" Jan Tomasz Gross

The Krasnals. Big Dwarf "Golden harvest... It's horrible! ". 2011. Oil on canvas. 50 x 73 cm

"Golden harvest" Jan Tomasz Gross


The Krasnals. Big Dwarf "Golden harvest... It's horrible! ". 2011. Oil on canvas. 50 x 73 cm
.

January 10, 2011

"Złote Żniwa" Jan Tomasz Gross


The Krasnals. Whielki Krasnal "Złote Żniwa... It's horrible! ". 2011. Olej na płótnie. 50 x 73 cm
Poszukiwacze kosztowności na terenie byłego obozu w Treblince.

Jan Tomasz Gross "Złote Żniwa"
Fragmenty książki:

„…Na fotografii, obok grupy podlaskich chłopów, uwieczniono wzgórze usypane z popiołów 800,000 Żydów, zagazowanych i spalonych w Treblince od lipca 1942 do października 1943 roku. Europejczycy, których oglądamy na zdjęciu najprawdopodobniej zajmowali się rozkopywaniem spopielonych szczątków ludzkich w poszukiwaniu złota i kosztowności przeoczonych przez nazistowskich morderców. (…) Pozornie łagodny w nastroju widoczek dotyczy dwóch centralnych tematów Zagłady – masowego mordu popełnionego na Żydach i towarzyszącej tej zbrodni grabieży żydowskiego mienia….”

„…Ci okoliczni wieśniacy, najprawdopodobniej zostali złapani na gorącym uczynku przekopywania ziemi w poszukiwaniu żydowskiego złota i kosztowności albo przygonieni tutaj do wyrównywania gruntu po uprzednich wykopkach…”

źródło:
http://www.rp.pl/artykul/585862.html