Showing posts with label media about The Krasnals. Show all posts
Showing posts with label media about The Krasnals. Show all posts

March 12, 2011

Watykan na Biennale w Wenecji

W styczniu 2009 Corriere della Sera powołując się na arcybiskupa Gianfranco Ravasiego, zakomunikował, że Watykan będzie miał swój pawilon na Biennale w Wenecji w 2011 roku.
żródło: http://www.rp.pl/artykul/625602_Watykan-na-Biennale-w-Wenecji.html
(na zdjęciu: The Krasnals - projekt nawiązujący do pracy Maurizia Cattelana z Zachęty)

Przewodniczący Papieskiej Rady Kultury oznajmił swoją decyzję przedstawicielom Biennale w Wenecji oraz włoskiemu Ministrowi Kultury.

Inicjatywę tą Corriere della Sera określił jako krucjatę, której celem ma być zajęcie z powrotem przez Kościół miejsca "na jednym z obszarów, które są obecnie najbardziej wrogo do niego ustosunkowane, mianowicie sztuki współczesnej". "Od czasu, gdy w prasie zagranicznej wspomniałem o potrzebie zajęcia się przez Kościół światem sztuki, nie ma dnia, aby sami artyści nie wyrażali swego zainteresowania bądź nie zgłaszali sugestii. Stąd decyzja udziału w biennale, by ukazać formę dialogu, jaki jest możliwy pomiędzy Kościołem i sztuką współczesną" - powiedział abp Ravasi.

Kolejnym realnym pożytkiem płynącym z tej inicjatywy będzie sposobność "odnowy wnętrz nowych kościołów, zbudowanych po soborze Watykańskim II", ponieważ, w kontrze do architektury, "brak wciąż propozycji współczesnej sztuki sakralnej".

"Sądzę, że w pawilonie może się znaleźć kilku artystów z wszystkich kontynentów. Oczywiście, nie możemy otworzyć go w Ogrodach, obok tych, którzy wystawiają prace prowokacyjne, ale patriarchat Wenecji ma pomieszczenia, z których moglibyśmy skorzystać" - powiedział abp Ravasi. Podał on również nazwiska artystów, których ceni za "poszukiwania symboliki": Billa Violę, Anisha Kapoora i Jannisa Kounellisa. Wybór będzie należał do komisji, w skład której wejdą na pewno dyrektor Muzeów Watykańskich Antonio Paolucci i jego poprzednik Francesco Buranelli (obecnie sekretarz Ravasiego).

Prezes Biennale Paolo Baratta określił inicjatywę Stolicy Apostolskiej jako śmiałą, ale odnosi się do niej z szacunkiem.

Sztuka nie jest już związana z ideałem piękna

"Problematyka sacrum w sztuce zawsze była mocnym tematem, ostrożnie zaczęto podchodzić do niego dopiero w ostatnich latach. Teraz otwiera się przed nim wielka szansa" – abp Ravasi od lat w rozmowach z dziennikarzami i artystami zwraca uwagę na rozchodzenie się dróg sztuki współczesnej i Kościoła – zaznacza, że do początków XX wieku to właśnie Pismo Święte było jednym z najważniejszych punktów odniesienia dla sztuki. Swe wypowiedzi konkluduje stwierdzeniem, że, co najistotniejsze, sztuka nie jest już związana z ideałem piękna i w tym właśnie leży przyczyna rozłamu pomiędzy czasami obecnymi a naznaczoną chrześcijaństwem sztuką minionych epok. Dzisiaj sztuka nie chce ukazywać, czy proponować żadnego sensu, lecz relacjonować i wyjaśniać jedynie zjawiska. Przyczyny tego stanu rzeczy dostrzega w sekularyzacji współczesnego świata, który nie jest odpowiednio wrażliwy na religię.

Watykański Minister Kultury wielokrotnie proponował, aby to ludzie Kościoła zbliżyli się do artystów, gdyż ludzie sztuki raczej nie zbliżą się do chrześcijaństwa.

"Wiele symboli religijnych nie przemawia już do artystów, np. Ostatnia Wieczerza. Stoimy na początku wzajemnego zbliżenia. Myślę, że będzie ono korzystne dla obu stron" - oznajmił Ravasi. Przypomina również, że drogi sztuki i religii rozeszły się ok. 1800 r. Sztuka w czasie Oświecenia emancypowała się od religii i przestała nieść ze sobą ważne przesłanie religijne i chrześcijańskie. "Podczas, gdy sztuka zaczęła iść nowymi drogami, Kościół wkroczył na drogę ku przeszłości".

Ravasi opiera się również na zdaniu obecnego papieża Benedykta XVI, któremu bardzo zależy na podtrzymaniu humanistycznej tradycji kultury.

Wielokrotnie nawiązując do współczesnego kina, abp Ravasi stwierdził, że chrześcijaństwo jeszcze nie straciło w nim swego symbolicznego bogactwa. We współczesnych filmach cały czas poruszane są wielkie tematy jak: zło, ból, miłość, które przez wieki stanowiły inspirację dla kultury chrześcijańskiej - dlaczego więc te pojęcia nie mogą być inspiracją dla artystów sztuk wizualnych?

Odbicie mapy gospodarczej i geopolitycznej świata

30 kwietnia 1895 roku, wzniesiono w Giardini tylko jeden pawilon, w którym odbywała się wielka wystawa - tak wyglądało pierwsze Weneckie Biennale. Pierwszy narodowy pawilon wybudowała w 1907 roku Belgia. Ostatnimi laty wśród najnowszych prezentacji pojawił się pawilon Księstwa Monako, czy pawilon marokański. Coraz więcej krajów nieposiadających stałego pawilonu w Giardini di Castello, tradycyjnym miejscu Biennale, wynajmuje w różnych częściach miasta pałace i kościoły, które zmieniają swe przenaczenie. Pawilon szkocki znalazł swoją siedzibę na wyspie w dawnym browarze - kierowany jest przez Johna Cale'a, byłego muzyka Velvet Underground.

Ciągle trwają przygotowania do organizacji pawilonu Białorusi raz niezależnego, raz oficjalnego (nota bene organizacją niezależnego w 2009 roku zajęła się polska fundacja Wschód Sztuki, co podobno sprawiło ze reżym Łukaszenki zgodził się na utworzenie oficjalnego pawilonu w 2011).

Jak twierdzą złośliwi Pawilon Watykanu ma być odpowiedzią na coraz większą reprezentację krajów Zatoki Perskiej (Zjednoczone Emiraty Arabskie, oraz ich stolica Abu Zabi). Trzeba pamiętać, że Weneckie Biennale i narodowe pawilony to w pewnym sensie odbicie mapy gospodarczej i geopolitycznej świata - jak każda tego typu impreza. Co najzabawniejsze należy wspomnieć, że organizatorzy ostatnio zaproponowali pawilon Afryce, nie biorąc pod uwagę, że Afryka to nie kraj, tylko kontynent, składający się z kilkudziesięciu państw.

Podobno inne biennale wycofują się z archaicznej idei narodowych pawilonów, natomiast nowy dyrektor Biennale Sztuki w Wenecji Daniel Birmbaum cytowany we "Frieze" twierdzi, że choć system ten jakkolwiek przestarzały jest świetną platformą do kwestionowania politycznej i kulturalnej tożsamości, jak pokazuje przykład Brytyjczyka Liama Gllick'a reprezentującego Niemcy.

Wśród nazwisk typowanych do pawilonu watykańskiego pojawiają się, poza Billem Violą czy Anishem Kapoorem, takie jak: Jannis Kounellis i Yannig Guillevic. Kto z polskich artystów mógłby się znaleźć w takim pawilonie? Na pewno nie Artur Żmijewski czy Joanna Rajkowska, prędzej już Mirosław Bałka albo The Krasnals.

Jak poinformowal mnie abp Gianfranco Ravasi data pawilonu została definitywnie przesunięta na 2013 rok – o czym jako pierwsi w polskiej prasie mamy przyjemność Państwa powiadomić.

Pawilon Watykanu może zatem być krokiem nie tylko odważnym, ale i udanym.

Adam Horta

Artykuł powstał w 2010 roku.


The Krasnals w Watykanie?

Jak twierdzą niektórzy grupa The Krasnals może być idealnym kandydatem do pawilonu watykańskiego na biennale w Wenecji.

Raz że atakują radykalne lewicowe prądy w sztuce dwa że świetnie operują językiem popkultury zręcznie zmieniając stylistyki i narzędzia.

Starałem się z nimi przeprowadzić w tej sprawie wywiad - postanowili jednak wysłać jedynie swoje oświadczenie traktujące o sytuacji w sztuce i swoim do niej stosunku oraz projekt nawiązujący do pracy Maurizia Cattelana z Zachęty.

Na żadne z pytań czy wysłali swoje zgłoszenie do Watykanu czy też takowe otrzymali nie odpowiedzieli.

Adam Horta

„Sylikonowa wolność i poprawność są dziś fundamentem pamięci zbiorowej. Wszelkie środki przekazu skażone są manipulacją, w tym świetnie prosperująca sztuka. Walka o rząd dusz najprawdopodobniej jeszcze nigdy nie była tak nakręcona, dopiero teraz stanowi ogromne przedsiębiorstwo działające na pełnych obrotach. Dziś wszystko jest efektem walki - walki klas ekonomicznych, politycznych, a potem walki pokoleń, ras, płci, profesji etc. Celem jest tu wolność, ale wolność rozumiana jako dominacja nad innymi.

Symbole, idee, wartości, obojętnie jakie by nie były, sprowadzone są do roli kart przetargowych. Sztuka, zwłaszcza krytyczna, która próbuje wciągać widza w swoje gierki, staje się dla niego karykaturą. Artysta stracił swoją pozycję społeczną i nie dziwmy się że spotyka się z cynicznym odbiorem. Nie dość że przetworzył sztukę w obszar marketingowych manipulacji, poucza innych jak mają myśleć i odczuwać.

W tym całym strategicznym rozkładzie sił wręcz śmiesznie wyglądają jakiekolwiek idee czy 'fundamentalne' przesłania, którymi wymachują przed oczami widzów twórcy mnożących się spektakli.

Pojawia się pytanie, czy możliwa jest dzisiaj sztuka, która bez podtekstów i ukrytych interesów niosłaby w sobie siłę przekazu symboli, wartości, ważnych dla człowieka, dla jego wewnętrznych potrzeb kontaktu z czymś co jest ponad doczesnością, z prawdą, istotą bytu, z czymś co jest ponad materialną cennością czy doczesnym problemem. Myślimy o tym aby pokazać, że być może warto podjąć wysiłek, aby czasem wziąć sprawy w swoje ręce i pokazać, że ten ciężar, kamlot, czy meteoryt którym przywalono 'świętość' sztuki, nie jest nietykalny.

Inicjatywa czy próba zdjęcia go może otworzyć przed sztuką, przed artystami, przed widzami, nowe, czy raczej przywrócone obszary kontaktu z wartościami uniwersalnymi. Po drugiej wojnie światowej stwierdzono, że nie mają one już większego sensu. Jednak być może warto sprawdzić, czy nie okażą się cenną wartością dla nowych pokoleń? Prawda, piękno, dobro, zachwyt, harmonia.... To hasła na dźwięk których współcześni producenci sztuki dostają gęsiej skórki, gdyż są odwrotnością łatwo sprzedawalnych prowokacji, kontrowersji, treści politycznych, negujących wręcz kunszt i dobre rzemiosło artystyczne.

Nasze podejście jest być może dwuznaczne, gdyż stosujemy narzędzia i język używane przez sztukę współczesną. Wpisuje się to jednak w konkretną strategię."

The Krasnals

December 27, 2010

Pastiszem w głupotę - wywiad z The Krasnals w TAKE ME


Na zdjęciu grupa The Krasnals. Od lewej: Krasnal Bansky, Whielki Krasnal, Krasnal Hałabała 1, Krasnal Hałabała 2. / fot. Igor Drozdowski
.
TAKE ME grudzień 2010/styczeń 2011


Pastiszem w głupotę

"...Jest rok 1967. Tadeusz Kantor realizuje swój Koncert morski. To jeden z pierwszych happeningów w Polsce. Elitarny artysta, którego jego działania niosły ze sobą intelektualny przekaz, pomimo że znalazł się na siódmym miejscu w subiektywnym „Rankingu hucpiarstwa” Piotra Sarzyńskiego (POLITYKA, 20 sierpnia 2010), tuż obok bohaterów niniejszego wywiadu.

Postawmy więc następującą tezę: dziś tak zwana sztuka krytyczna, to śmietnik poparty jedynie bełkotliwymi monologami ludzi, próbujących ją sprzedać lub dorobić kontekst do intelektualnej pustki.

Przenieśmy się od Kantora prosto do roku 2008. Jest czerwiec. The Krasnals obecni wraz z gipsową „polską świnią” na 5-tym Berlin Biennale, sprowokowali publiczność oraz polskiego kuratora biennale Adama Szymczyka, do wzięcia udziału w nieplanowanym performance. Miesiąc wcześniej dom aukcyjny Christie’s wycenił obraz Whielki Krasnal Untitled (Group of Monkeys with White Bananas) na 70.000£, z powodu bezrefleksyjnego skojarzenia z obrazem Wilhelma Sasnala. Takie były początki. Później potoczyła się lawina, kompromitująca już nie tylko Sasnala (Sasnal to przy mnie krasnal – stąd ich nazwa), ale cały rynek sztuki. Rozszerzyli swój brutalny, nieraz wulgarny, choć zawsze ostry jak brzytwa komentarz na aktualne wydarzenia, także polityczne.

The Krasnals jest zjawiskiem wyjątkowym w zasadzie na skalę światową. Wyśmiewają trendy, za nic mają zasady. Nie zmienia to jednak faktu, że mają jednak warsztat artystyczny, który daje pole do popisu­. Dzięki temu świadomie mogą z niego zrezygnować, tworząc pastisze, lub wręcz przeciwnie – pokazać w pełnej odsłonie swoje umiejętności. Nie jest to zatem puste krytykanctwo, bo choć uprawiają, jak wyrażają się krytycy „artystyczną publicystykę”, to mają do zaoferowania o wiele więcej. Nie chcą też nic w zamian, kontestują ideologie i wszechobecną pazerność. Anonimowość jest też istotnym narzędziem w tym działaniu. Daje im, jeśli nie nietykalność, to na pewno swobodę dużo większą, niż gdyby podpisywali się imieniem i nazwiskiem.

Form sprzeciwu jest wiele. Nie tak dawno zostali nominowani do „salonowych” Paszportów Polityki, co według niektórych było próbą oswojenia przez „system” niebezpiecznego przeciwnika. Pokazali, co o tym myślą, występując w kagańcach i demonstracyjnie opuszczając salę.

Najnowszą akcją był nie-do-końca-oficjalny udział w Mediations Biennale. Dzięki temu udziałowi powstał nowy termin: culture jumping (od culture jamming – wysyłanie sprzecznych komunikatów, „zapychanie” kultury), czyli jak mówią Krasnalsi „podskakiwanie kulturze”.

Krasnalsi nie robią akcji na zamówienie, bo jest akurat na taką „partyzantkę” popyt. Pojawia się jednak pewien niepokój, związany z tym, że takie postawy podobają się opinii publicznej. Dają nadzieję na zmiany, coraz częściej są wręcz wyczekiwane. Jak długo można istnieć poza systemem? Czy bycie pożartym jest nieuniknione?..."




Polecamy również po naszym wywiadzie bardzo ciekawy wywiad z Andrzejem Starmachem.

December 16, 2010

Sztuka dzieli się na tę przed i po The Krasnals


Na okładce:
The Krasnals, Obiekt 1 „Karl Marx / A miało być tak różowo”, olej, spray, 2008.

Polecamy najnowszy numer artluka, który poświęcony jest tematowi buntu w sztuce, w kontekście współczesnych czasów, obecnej rzeczywistości artystycznej.

Polecamy szczególnie artykuły „Pieniądze szczęścia nie dają”, „Bunt naiwnych”, „Sztuka przeciwko systemowi” oraz ciekawy wywiad z Alicją Żebrowską.


Andrzej Mazurkiewicz
BUNT
Czy dzisiaj można mówić o buncie w sztuce? Czy w czasach, gdy teoretycznie uważa się wszystko za sztukę, istnieje jeszcze miejsce na bunt? Głoszone przez Josepha Beuysa hasło mówiące, że każdy może być artystą, stało się wyznacznikiem naszej rzeczywistości. Sztuka awangardowa, mająca swoje korzenie w rewolucyjnym buncie początków XX wieku, stała się powszechnie akceptowalna, można ją oglądać w (na szczęście w niespalonych przez futurystów) muzeach, a na uczelniach przeistoczyła się w nową formą akademizmu. Dzisiaj wszystko można zrobić w imię sztuki, a wszelkie próby zakwestionowania status quo wydają się dziecinadą. Bardziej przypominają harcerską zabawę niż walkę o własne przekonania i nie kończą się niebytem artystycznym czy wręcz fizyczną śmiercią – jak to bywało w sowieckiej Rosji czy hitlerowskich Niemczech. Co najwyżej kończą się sądowym upomnieniem za wykroczenie, od którego i tak można się odwołać. Czyżby przyszły ciężkie czasy dla „buntowników”?
Z drugiej strony uważa się, że sztuka przez swoje instytucje stała się jakby wentylem bezpieczeństwa dla niezadowolenia społecznego w nowej, zjednoczonej Europie. Takie socjotechniczne podejście polityków i biurokratów kwestionuje istotę sztuki – jej niezależność i wolność. Ale mimo to przychodzi nowa generacja negująca zastaną rzeczywistość. Na pewno też sama instytucjonalność sztuki staje się celem niezadowolenia. Polityka kulturalna, układy, koterie niedopuszczające młodych (gniewnych) stały zarzewiem nowego buntu. Czy ten bunt stanie się czymś istotnym? Na ile to zmieni sztukę? Na odpowiedz chyba trzeba będzie jeszcze poczekać.


Andrzej Mazurkiewicz
PIENIĄDZE SZCZĘŚCIA NIE DAJĄ – fragmenty:

„Polaryzacja poglądów politycznych w naszym kraju, jako pozostałości po przynależności do państw bloku socjalistycznego, nabrała nad wyraz kuriozalnego charakteru. Walka o wpływy i pieniądze spowodowała przemieszczenie ideologiczne. Grupy mające charakter neomarksistowski wręcz przytuliły się do prywatnego biznesu lub bogatych instytucji prywatnych i państwowych. W okresie przedwojennym było to nie do pomyślenia.”

„Ta zmiana warty zbiegła się z ogólnoświatową tendencją zmniejszania roli artysty na rzecz wzrostu znaczenia – na przykład – kuratora, jako „rozdającego karty”. Artysta stał się w tym momencie jedynie artystą w wielkich kuratorskich widowiskach. W Polsce dyktatura „ekspertów” wzmocniła się jeszcze bardziej przez brak rynku sztuki.

„Lecz klucz doboru prac w tych kolekcjach jest ten sam, co w innych instytucjonalnych zbiorach, jak i w niedawno powstałych kolekcjach prywatnych – dobierają je ci sami ludzie z kręgu eksperckiego. Skutkiem jest nie rozszerzenie oferty dla samych odbiorców sztuki, ale powielanie tych samych nazwisk autorów. Czy jesteśmy więc skazani na jedynie słuszną sztukę proponowaną przez małą garstkę osób?”


Joanna Pokorna-Pietras
BUNT NAIWNYCH

Można już powiedzieć, że sztuka dzieli się na tę przed The Krasnals i tę po The Krasnals.
Nie ma w tym nic dziwnego, bo to właśnie ta grupa stworzyła cezurę określającą naszą rzeczywistość artystyczną. Stała się papierkiem lakmusowym badającym jej "kwaśność". Właśnie dzięki niej spolaryzowały się postawy krytyki i świata sztuki wobec młodego pokolenia twórców, jak i szukanie nowych kryteriów tworzenia hierarchii - tak, właśnie hierarchii, których, jak wszyscy wiedzą, nie ma.
Przez ostatnie lata w sztuce polskiej pojawiały sie bardziej sprytne sposoby ich mistyfikacji, co widać nader wyraźnie, by o tym mówić, pisać, a wręcz krzyczeć. Baudrillardowska teoria "spisku sztuki" - koncepcja sztuki jako układu mafijnego - już dawno weszła w życie. Rozpanoszyło się nam lobby mające jedyny słuszny pogląd na to, co sztuką jest, a co nią nie jest. Mała grupka kilkudziesięciu "wybrańców" decyduje o hierarchiach w sztuce.
Dlaczego ci, a nie inni, mają o tym decydować? Czy ich autorytet jest tym czynnikiem decydującym - wszak nie ma autorytetów! Może ich stanowiska (dyrektorzy, kuratorzy, redaktorzy itp.)? Chyba też nie. A może kontakty i powiązania w sferze publicznych i prywatnych finansów? Przy okazji pojawia się tu nowy fenomen zakrawający na żart historii. Miejsc z największym kapitałem prywatnym trzymają się lewicowcy, a raczej ci, którzy chcieliby za takich uchodzić.
Na mapie Polski tworzono przez wiele lat punkty, gdzie ukuwa się stereotypy tworzonych hierarchii. Są to galerie, centra i muzea sztuki finansowane ze środków publicznych, w których obsada stworzyła sieć "swoich" ludzi. Nadszedł czas zmian generacyjnych, a ta sama "grupa trzymająca władzę" nie chce ustąpić. Próchnieje worek artystów lansowanych z ich rozdania. Choć nic nowego i ciekawego już nie mają do oferowania (The Krasnals określają ich - "pustaki"), a średnia wieku już oscyluje między 40 a 50 lat, wciąż trzymają się kurczowo uprzywilejowanej pozycji. Może daliby szansę młodszym?
Właśnie fenomen The Krasnals wywodzi się z buntu przeciwko tej zastanej i chorej sytuacji. W ciągu dwóch lat pozyskali wielu wielbicieli, ale też i przeciwników. Ich rubaszny, prowokujący styl zraża wielu, ale też poddaje pod ocenę cały podgniły system decydujący o współczesnej scenie artystycznej.
Ocenianie jest "orężem grupy trzymającej władzę". Tylko jakimi kryteriami się ta "grupa" kieruje? Przykładem niech będzie cytat z tekstu Jareckiej z "Gazety Wyborczej": "Na osłodę jest Piotr Uklański w płaszczu nazisty, ale tak fatalnie namalowany, że słabszy od niego jest tylko Sławomir Sierakowski w towarzystwie świń". Bardzo ciekawe jest, jak pani Jarecka odróżnia źle namalowany obraz od dobrze namalowanego. Może za mało dokładny w detalach, może niepodobny do modela, a może źle zakompoowany? Dzisiaj sformułowanie "fatalnie namalowany" pachnie akademickim językiem prosto z pracowni dziewiętnastowiecznych pompierów. Bo na dobrą sprawę to właśnie ta "grupa" lansuje obrazy "fatalnie" namalowane - przecież warsztat malarski jest czymś anachronicznym i niepotrzebnym. Czym obraz gorszy, tym lepszy. Przy braku kryteriów jest to zasada pryncypialna. Tylko trzeba się jej trzymać, a nie, jak jest potrzeba, odwracać kota ogonem.
Ale Jarecka idzie dalej w swej sofistycznej interpretacji prac The Krasnals: "Jeśli gra z rynkiem w wykonaniu Krasnali wydaje się jakoś trafna, bo polega na proponowaniu czegoś bezwartościowego, co sam rynek winduje w górę, to krytyka współczesnej kultury wychodzi im mało krytycznie, a ich manifest o tym, że "artysta jest dzisiaj sztuczną kreacją rynku i polityki", a "my chcemy być wolni", wydaje się skrajnie naiwny. Systemu nie da się obalić z poziomu prostaczka a la Krasnale." Określenie naiwnością działalności artystycznej z pozycji liska chytruska sugeruje nam wszystkim, że Jarecka zna się na rzeczy. A właśnie sztuka dzisiaj wymaga poziomu prostaczka. Najlepsza sztuka opierająca się absurdom i obnażająca rzeczywistość zawsze była naiwna. Taką naiwnością cechowali się Van Gogh, dadaiści czy akcjoniści wiedeńscy. Jej brak powoduje, że sztuka ogranicza się do miałkich dowcipów w rodzaju serwowanych nam przez uwielbianych przez Jarecką grupę Azorro.
Tekst Doroty Jareckiej w "Gazecie Wyborczej" poazuje bezsilność niektórych krytyków wobec The Krasnals. Autorka stara się uchwycić w nim sens działalności Krasnalsów - co robi w sposób doskonały i co świadczy o jej dużej inteligencji. Można się z nią w pełni zgadzać, ale wówczas wchodzi się w pułapkę przez nich zastawioną. Brnie się w coraz większe bezsensy. Już tak przyzwyczailiśmy się do antymalarstwa, że niektórzy krytycy zapomnieli, co znaczy pojęcie "dobrze namalowany obraz". Wszyscy unikamy takich sformułowań, bo wchodzi się na grząski grunt i można się wręcz utopić. I właśnie The Krasnals nam ten absurd uświadamiają.
To przecież właśnie na tej zasadzie pani Dorota Jarecka zaatakowała wystawę "Starzy, Nowi Mistrzowie" Donalda Kuspita w Gdańsku-Oliwie, co uczyniła słusznie. I nagle przy ocenie The Krasnals stara się wartościować coś, co już sama przewartościowała. Inną sprawą, jaką porusza, jest naiwność The Krasnals - z czym można się zgodzić, bo to właśnie ich siła. W świecie sztuki, gdzie dominuje spryt, gdzie można małym kosztem szybko zrobić karierę (bo nie ma żadnych reguł i zasad)stanowi to zaletę. Może artyści powinni mieć jak dzieci trochę naiwności. Sztuka stałaby sie wtedy sztuką. Drodzy Krasnale, bądźcie naiwni! Nie dajcie się! Nie stańcie się dorośli (jak pani Jarecka)! To wasz atut!

November 4, 2010

Relacja z operacji „GDZIE JEST KRASNAL”

.

Dziennikarz Radia Affera jako pierwszy odnajduje Krasnala na wernisażu, nadaje na antenie jedyny wywiad na żywo.


Relacja z operacji „GDZIE JEST KRASNAL”:

Kiedy postanowiłeś zniknąć?
- W necie napisaliśmy: "Czerwony Krasnal na wernisażu "The Year We Made Contact" (2010) w godzinach 17-19 będzie niewidzialny". Naprawdę fajny performance to jest jak ludzie chodzą po galerii i szukają krasnoludka.

Jak zniknąłeś? Nie przyszedłeś?
- Przyszedłem, byłem ubrany normalnie, na szaro, to był kamuflaż. Wiedziałem, że uwaga skupi się wokół obrazu „Red Dwarf”, więc stanąłem gdzie indziej, a po dwóch godzinach poszedłem tam, gdzie wszyscy czekali. Nie było tłumów, tylko ludzie ze świata krasnali, bo tylko ci byli w stanie mnie zobaczyć.

I co?
- I nic. Pierwszą osobą, którą powitałem radośnie, jako że już byłem widzialny, był
Krasnal Bansky i grupa przyjaciół z lasu. Poszliśmy oglądać rzeczy widzialne, czyli wystawę. To była cicha akcja, wielu ludzi nie jarzyło, o co chodzi z tą niewidzialnością. Niektórzy dalej mnie nie widzieli.
W Browarze czułem się wspaniale wolny, byłem po dwuletniej znajomości z Uklańskim, nie tak jak wcześniej, kiedy za grosze sprzedawałem obrazy na allegro.



Od lewej: Grupa The Krasnals, Grażyna Kulczyk, Piotr Uklański. W Nowojorskiej klubowej, zamglonej atmosferze.


Piotr Uklański, The Krasnals

.
"The Year We Made Contact. 2010" "Czerwony Karzeł / Red Dwarf" Piotr Uklański - The Krasnals - Tadeusz Kantor

Art Station Foundation
Poznań

4 listopada 2010 - 21 stycznia 2011

September 15, 2010

Katalog z analizą twórczości The Krasnals


Poniższy fragment tekstu jest tekstem do katalogu do wystawy The Krasnals "Dwa lata walki", napisanym przez kuratorkę wystawy Ewelinę Jarosz. Pełna wersja, wraz z przypisami, znajduje się w katalogu, dostępnym w Galerii Szyperska w Poznaniu. Polecamy lekturę!

THE KRASNALS: „DWA LATA WALKI”
Galeria Szyperska, Poznań
Wystawa nie do końca w ramach Mediations Biennale 2010 i o Mediations Biennale.
czas trwania: 11.IX-10X 2010

Z okazji jubileuszu ponad dwuletniej, wyjątkowej na polskiej scenie artystycznej działalności anonimowych artystów The Krasnals, w Galerii Szyperska zorganizowana została wystawa „Dwa lata walki”. Grupa komentuje bieżące wydarzenia, angażując różne media: malarstwo, wideo, akcje, słowo; jej twórczość ma charakter artystyczny, polityczny i społeczny, przede wszystkim jednak stanowi krytykę rynku sztuki oraz ideologii towarzyszących wytwarzaniu sztuki. The Krasnals posługują się strategiami culture jammingu. W sposób radykalny i ironiczny demaskują manipulacje i hipokryzję artystów, którzy często, aby zaistnieć w tzw. art worldzie, czy mainstreamie, poświęcają własną niezależność i stają się wyrazicielami nośnych, koniunkturalnych poglądów oraz twórcami tematów, które łatwo się sprzedają. Co ciekawe, obrazy The Kransals nie są respektowane przez niektórych krytyków z powodu ich publicystycznego, a nie malarskiego charakteru. Wynika to jednak z pewnego niezrozumienia sensu ich twórczości. Napięcie to zostanie wyeksponowane na wystawie. Pokazane na niej obrazy, m.in. z projektu „Rewolucje nie dla kretynów”, stanowią interesującą propozycję artystyczną o wywrotowej, politycznej sile przekazu; „Tanie Sasnale z Chin” stanowią krytykę korporacjonizmu w sztuce, nawiązują do tanich chińskich produkcji, kiepsko namalowanych, prezentujących jakość gorszą od oryginału. Na wystawie będzie można również zobaczyć dwa filmy wideo poświęcone eksplorowanemu przez grupę tematowi rewolucji: o młodym Chińczyku czytającym po chińsku „Pana Tadeusza” oraz o krasnalu próbującym zburzyć Wielki Mur Chiński. Wystawa stawia pytanie o aktualną potrzebę, możliwość i znaczenie rewolucji w sztuce.

Kuratorka: Ewelina Jarosz

więcej

April 29, 2010

nowe linki o The Krasnals

"Utwory ku czci ofiar pojawiły się już dwa dni po dramacie"
Głos Wielkopolski, Marcin Kostaszuk:
http://www.gloswielkopolski.pl/polecamy/247486,utwory-ku-czci-ofiar-pojawily-sie-juz-dwa-dni-po-dramacie,id,t.html

Na morpho.pl o The Krasnals:
http://morpho.pl/archiwum3/100430.php


Na morpho świetne motto, które musimy tu zacytować:
When I was a kid I used to pray every night for a new bicycle. Then I realised God doesn't work that way, so I stole one and prayed for forgiveness.
- Emo Philips

March 22, 2010

Już w środę w Cafe Mięsna

Wystawa: Kto pozna tożsamość tajemniczych Krasnali?

http://www.gloswielkopolski.pl/kultura/234388,wystawa-kto-pozna-tozsamosc-tajemniczych-krasnali,id,t.html

The Krasnals
"Wielkie Żarcie"
Cafe Mięsna (ul. Garbary 62)
wernisaż 24 marca o godzinie 21
wstęp wolny