Showing posts with label religie. Show all posts
Showing posts with label religie. Show all posts

April 1, 2013

5-te Urodziny THE KRASNALS - Made in Poland

1 Kwietnia 2013
To już 5-te urodziny The Krasnals!

Z tej okazji poruszamy dwie kwestie. Podsumowując owe 5 lat, nasuwają nam się dwie niestety smutne refleksjie. Pierwsza dotyczy zmieniającej się kondycji polskiego społeczeństwa. Druga  natomiast wniosków na temat polskiej sztuki i tego kto przyczynił się do jej zniszczenia.
Kultura jako awangarda zmian społecznych jest bowiem w pełni odpowiedzialna za to, jak wygląda obecne społeczeństwo. Orędownicy braku wartości, nihilizmu, relatywizmu i brzydoty wpłynęli bezpośrednio na szerzącą się tępotę, płytkość i ślepe podążanie za trendami, które prócz hasła "nowoczesność" nie noszą absolutnie żadnych treści. Odebrano ludziom opcje zachwytu pięknem, opcję wartości, jakiejkolwiek misji i pasji. Skutkiem tego jest sposób życia objawiający się totalnym dryfowaniem w przestrzeni, jak zawieje wiatr, np medialny. Przedstawiciele kultury być może nawet nie są świadomi tego, jakich szkód dokonali na obecnym młodym pokoleniu, poświęcili je bez skrupułów dla własnych korzyści, uznania i władzy, robiąc z niego łatwo kierowaną masę pozbawioną indywidualizmu, uległą wszelkim zachciankom rządzących partii, świata korporacji i banków.

The Krasnals. Whielki Krasnal "Made in Poland - Rewolucjonistki". 2013. Olej na płótnie. 150 x 150 cm


Made In Poland – kondycja polskiego społeczeństwa początku XXI wieku
Dobre bo Polskie.
Kochamy Cię Polsko, jesteśmy zadowolone.
Rewolucjonistki Neopostkomunistycznego Korporacyjnego Konsumpcjonistycznego Ciemnogrodu
Najnowsza odmiana Polskich Buraków Genetycznie Modyfikowanych
Gdzie tak naprawdę jest dzisiaj jądro polskiego ciemnogrodu?
PKB Polski rośnie.
Polish Fiuture ma dobre prognozy.
Jest nam dobrze w Polsce.
Życie codzienne na zielonej wyspie
Zadowolone, szczęśliwe i głupie


Co dziś jako Polska mamy na eksport? 
Nasz kraj ostatnimi laty zainwestował w ogromne hodowle nowoczesnej odmiany buraków, utuczonych debili, bezmózgowców. Celem produkcji tak zmodyfikowanych organizmów jest uzyskanie egzemplarzy o pożądanych cechach w hodowli – poprawnych polityczne, obłych, zakwaszonych, zaflegmionych, gładkich, dojrzałych, bez jakiejkolwiek skazy – bez jakichkolwiek usterek pod postacią ustępstw od zaprogramowanego schematu. Wiadomo, że modyfikowanie organizmów jest szkodliwe dla środowiska, w tym dla ludzi. Kontrolę nad jakością sprawuje znana wszystkim obiektywna gazeta – obowiązkowa instrukcja obsługi, przewodnik i regulamin dla buraków.
Produkty te zostały w dużym stopniu udoskonalone w porównaniu do wytworów XX wiecznej komuny - praktycznie nie nawalają! Posiadając stały dostęp do kiełbasy, są zawsze zadowolone. Nie mają powodów do autorefleksji, dlatego nigdy nie wpadną na pomysł buntu.
Doskonały materiał na Czerwone Rewolucjonistki, kultywatorki Neopostkomunistycznego Korporacyjnego Konsumpcjonistycznego Ciemnogrodu.

Jak została zaprogramowana odmiana polskiej przedstawicielki nowoczesnego ciemnogrodu?
To już nie elegancka biznes łomen, lecz roztyty babsztyl, rozwalony przed telewizorem, oglądający Top Models, seriale, tok szoły i doskonałą panią domu. Ulubiona rozrywka to zakupy w Biedronce lub Tesco, dla nieco lepszych Piotr i Paweł. Wszyscy marzą o Almie – symbol dobrobytu polskiej rodziny, ale po kryjomu chodzą do Biedronki. Aby żyło im się jeszcze lepiej, zaciągają kolejne kredyty. W najnowszym regulaminie przypominają codziennie o obowiązkowej krytyce Kościoła, więc jest to jeden z ulubionych tematów do ponabijania się np. podczas wcinania ciastek. W nagrodę takie buraki mogą opłacić budowę i utrzymanie kolejnego stadionu.
Zobacz kto ci wmawia że warto być debilem, jacy są idole nowego ciemnogrodu, czy naprawdę autorytetem dla ciebie jest Grodzka, Biedroń, Wojewódzki bądź Sierakowski?

Czy chcesz aby również twoja przyszłość właśnie tak wyglądała? Czy to jest szczyt twoich marzeń i ideałów?

Całemu naszemu społeczeństwu przyda się dobra lewatywa!

Kiedyś lepsi, zdolniejsi, ambitniejsi mieli więcej. Teraz nie.
Arogancja i cynizm sprawiają, że równo wyhodowane buraki uważają się za lepsze od innych, rodzi się wręcz agresja kiedy ktoś wykaże się indywidualizmem i ambicją. Wzmagają się wzajemna kontrola i donosicielstwo.
W społeczeństwie musi obowiązywać system kryteriów wartości, a on składa się z dwóch części – nakazów i zakazów. Skrajne lewactwo próbuje ów system wyeliminować, co prowadzi do chaosu. Wiemy o tym na przykładzie historii. Chaos ma to do siebie, że trwa krótko, jest konsystencją materii która szybko chce być uregulowania. I tu pojawia się przestrzeń do pojawienia się dyktatora typu Hitler, Stalin.
Więc drodzy władcy, uważajcie co robicie!




Kto zniszczył Sztukę Polską?


To co wspólne dla pasożytów żerujących ostatnimi laty na sztuce, to to że aktywnie zajmują się lansingiem, lobbingiem i fuckingiem.

Głównym mankamentem elity polskiej sztuki współczesnej jest fakt, że utraciła ona zdolność rozróżniania dobrej i złej sztuki, w związku z tym mamy w Polsce do czynienia z coraz większą ilością fikcyjnych lub omyłkowych karier artystycznych. Dłuższe przebywanie w towarzystwie dzisiejszej salonowej sztuki skończyć się może schorzeniami wątroby, zepsuciem smaku i skrzywieniem artystycznego morale.
Pod płaszczykiem społecznego zaangażowania wciska nam się artystyczną tandetę.
The Krasnals – zachowują jednak pogodę ducha, w obyciu bywają bardzo sympatyczni.
Stanowią swoistego rodzaju wyrzuty sumienia dla kuratorów, historyków i krytyków z sieci głównej.
Zdobywają sobie powszechną sympatię pogodnym usposobieniem, silnym poczuciem więzi koleżeńskich i brakiem wysnobowania. Jakość ich sztuki pozwala żywić nadzieję, że już wkrótce skończy się w Polsce epoka błota.



Wilhelm Sasnal - to największe zło jakie mogło trafić się polskiej sztuce, polskiemu narodowi i całej Polsce. Bo nienawidzi Polaków, maluje ich jako świnie, do tego jest bardzo złym rysownikiem i malarzem. Jest jedną z owiec wyhodowanych przez Gazetę Wyborczą, wierny Sługus Krytyki Politycznej.

Artur Żmijewski – bardzo kiepski artysta, bo to nie artysta lecz działacz polityczny, do tego skrajnie komunistyczny pasożyt, o zabarwieniu sadystycznym, klasyczny neo-homosovieticus. Jeden z czołowych burżujów Krytyki Politycznej i sługus Sorosa.

Joanna Rajkowska – protekcjonalna, pretensjonalna, niekompetentna, populistyczna, nietolerancyjna, prezentuje bardzo niski poziom zarówno swoich projektów jak i kultury osobistej wypowiadając się często wulgarnie. Traktuje Polaków jako głupków. Wmawia nam że bez jej sztuki nie będziemy umieli zorganizować się jako społeczeństwo i np. nie będziemy wiedzieć co zrobić ze zmarłymi, a dzięki niej w ogóle jeszcze nadal wiemy kim jesteśmy, za co powinniśmy być wdzięczni i dlatego powinniśmy płacić więcej podatków na jej projekty. Tak jak inni jej kumple uważa że debilizm to nowoczesność, a inteligencja i zdrowy rozum to ciemnogród. Sługuska Krytyki Politycznej.

Anda Rottenberg – osoba niekompetentna o zapędach dyrektorskich. Jedyne co jej się udało to zrobić karierę jako lwica salonowa. Dyktatorka i egoistka – narzuca swoje zdanie i cenzuruje wszystko to co jej się nie podoba – dopuszcza do sieci głównej tylko to, co w niej samej wywołuje - jak to określa - PRĄD. W dupie ma to że nikt poza nią tego prądu nie czuje, nie chce słyszeć o tym, że można by dopuścić do wystawy cokolwiek, na co byliby wrażliwi inni odbiorcy, w tym duża ilość młodzieży. Kiedyś oświadczyła, że nie chce oglądać ładnych przedmiotów. Prawdziwa sztuka to ta która wciąga w depresję, wywołuje obrzydzenie. Dlatego została producentem przedmiotów brzydkich, tzw „niekomercyjnych” – czyli sprzedawanych najdrożej za publiczne pieniądze. Cofnęła i ograniczyła sztukę polską do prostackiej propagandy. Twórczyni Anty-Polskiej i Anty-Artystycznej Fabryki Artystów, jej kariera rozpoczęła się od finansowania jej projektów przez światowego spekulanta Georga Sorosa.

Open Art Projects (2004) - fundacja finansowana między innymi ze środków publicznych, promująca i finansująca projekty ekipy Andy Rottenberg, również na zachodzie. Kasia Redzisz z fundacji jest kuratorką Tate Modern i współpracuje z Frezie Magazine. Magda Materna (żona Krzysztofa Materny) - szefowa fundacji. Obie niekompetentne, w ogóle się na sztuce nie znają.

Bogdan Zdrojewski – polityk który udostępnił bezkarne korzystanie ze środków publicznych na jedyną słuszną linię polityczną w sztuce. Na propagandową działalność artystów uprawiających neo-post-socrealizm o bardzo niskiej jakości.

Sławomir Sierakowski – działacz polityczny, skrajnie komunistyczny. Filozof który ogranicza się do analizy Marksa i Lenina, a wiadomo w praktyce tacy idą w ślad za Stalinem, Hitlerem i Mao. Sen z powiek spędza mu zagadka, jak totalnie ogołocić podatników by wesprzeć tę jedynie słuszną sprawę, w tym zwłaszcza swój ‘Nowy Wspaniały Świat’. Ostatnio trwa w tzw permanentnym multiorgazmie, bo George Soros dał mu na 5 lat kasę na Instytut Studiów Zaawansowanych – nową komunistyczną komórkę propagandową.

Katarzyna Kozyra – nie będziemy wiele pisać, bo o osobach które mają problemy zwłaszcza psychicznie nie wypada źle mówić. Szkoda tylko że jej terapia sztuką tak wiele kosztuje zwykłych podatników. Ulubiona artystka Zachęty na którą wydaje najwięcej kasy. Jej wypowiedzi same za siebie świadczą czy jest osobą która byłaby w stanie cokolwiek sensownego przekazać. Polecamy filmiki dostępne w Internecie!

Mirosław Bałka – robi w sztuce, bo że niby wg Beuysa każdy jest artystą. Bardzo modny artysta typu lanser, bo robi tylko w holocauście. Obrał sobie tę dziedzinę sztuki bo Anda Rottenberg powiedziała mu że z tego będzie kasa.

Paweł Althamer – kolejny kreator debilizmu w kulturze. Hosztapler w złotym kombinezonie, klaun i cyrkowiec, wybitnie niekompetentna osoba. Udaje kogoś kim nie jest. Jego hobby to latanie złotymi samolotami.

Zbigniew Libera – klockami lego z Auschwitz znakomicie wpisał się w najbardziej komercyjny wątek sztuki lewicowej – Holocaust.

Jakub Julian Ziółkowski – nie umie rysować i malować a robi za nadrealistę. Kierunek ten, wywodzący się z realizmu, zakłada jednak perfekcyjne opanowanie warsztatu rysunkowego, by móc zrobić coś ponad, przekroczyć granice realizmu. Ziółkowski nie dość że nie doszedł, to nigdy nie ujrzał tej granicy. Totalny amator, który obniża rangę tego wspaniałego gatunku. Wstyd dla całej Polski że za przedstawiciela surrealizmu mianują takie coś! Na świecie mamy Renne Magritte, Salvadora Dali – perfekcyjnych rysowników, a my promujemy takie gówno!

Dorota Jarecka – pomagier na usługach, typowy najemca korporacji, napisze wszystko co zgodne z linią partyjną. Publikuje pochlebne artykuły o artystach sieciowych na łamach Wyborczej.

Wyborcza –hodowla nowoczesnej odmiany buraków, wszystkie genetycznie modyfikowane według jednego standardu. Zrestrukturyzowana i udoskonalona forma głębszego niż kiedykolwiek Ciemnogrodu, kołchoz obecnej klasy średniej i pseudo-inteligencji zahipnotyzowanej hasłem „nowoczesność”. Największa w historii Polski gazeta propagandowa, wykorzystuje do tego celu sztukę oraz słabych artystów, którzy zrobią dla niej wszystko w zamian za pochlebny artykuł.

Wysokie (Płaskie) Obcasy – kompromitujący dodatek do Wyborczej, ulubiona lektura nowoczesnych ciemnogrodzian, a zwłaszcza ciemnogrodzianek. Najbardziej popularne są artykuły podające wytyczne jak się dostosować do roli nowoczesnego BURAKA.

FGF – Fundacja Galerii Foksal która ukradła nazwę zasłużonej galerii i na jej garbie stała się komórką promującą sztukę nowej sieci. Ważnym jej zadaniem jest ściąganie kasy z tak wypromowanej sztuki np. na zachodnich targach i sprzedaż do publicznych kolekcji.

Raster –nowatorskie regułki Łukasza Gorczycy i Michała Kaczyńskiego krytykujące układ sztuki prorocze – idealnie pasują do dzisiejszych czasów. Np.: „W Polsce wszystko funkcjonuje na zasadzie układów. Jednym z nich jest układ scalony sztuki. Scalony, bowiem ze względu na niski poziom kulturowy naszego kraju i znikomą liczbę osób zajmujących się dobrą sztuką, wszyscy ci ludzie – artyści, kuratorzy, dyrektorzy, krytycy – znają się nawzajem. Sieć główna – na niej opiera się egzystencja sztuki współczesnej w Polsce. Łączy kilkanaście galerii, w miarę regularnie rozmieszczonych na terenie kraju, które organizują wystawy tzw. artystom sieciowym, czyli niewielkiej grupie pierwszoligowych twórców.” Mając swoje miejsce w sieci głównej, wypromowali największą hołotę artystów.

Łukasz Gorczyca – „wzór inteligencji i kultury”, mistrz opluwania i żenujących wulgaryzmów, które kierował w pierwszej dekadzie XXIw na działających wówczas artystów.

Grupa Ładnie – dwie imprezy na krzyż, ale zostali wywindowani tylko dlatego, iż pasowali do lewicowego paradygmatu, a nie było nic innego pod ręką.

Kowalnia – pracownia Grzegorza Kowalskiego na warszawskiej ASP - kuźnia pseudointeligencji sztuki propagandowej i personelu do kreowania nowej formy ciemnogrodu polskiego.

Klaman, Galeria Wyspa z Gdańska - druga kuźnia pseudointeligencji sztuki propagandowej i personelu do kreowania nowej formy ciemnogrodu polskiego.

Joanna Mytkowska – wywodzi się z nieetycznie powstałej Fundacji Galerii Foksal (FGF). Jedna z kluczowych wtyk i działaczek systemu, obecnie dyrektor warszawskiego MSN.

Adam Szymczyk - wywodzi się z nieetycznie powstałej Fundacji Galerii Foksal (FGF). Jedna z kluczowych wtyk systemu na zachodzie, obecnie dyrektor kunsthale w Bazylei.

Jakub Banasiak tzw. Krytykant – wyjątkowo udany okaz nowej odmiany buraka - na początkowym etapie (lata 2008-2010) typowy narwany sługus – wykorzystany i wypluty przez system.

Przykładowe placówki, które za pieniądze podatnika pokazują nam to, czego nie chcemy oglądać, które obsadzone są przez personel sieci głównej: MSN Warszawa, MOCAK Kraków, CSW Warszawa, Zachęta Narodowa Galeria Sztuki Warszawa, Bunkier Sztuki Kraków, różne BWA rozsiane po Polsce.

Art Bazaar – blog klakierów pseudo-specjalistów od rynku sztuki. Zmurszałe informacje kierujących się sentymentem amatorów. Smutne i kompromitujące.

IAM – Instytut Adama Mickiewicza – Zajmujący się promowaniem anty-sztuki Polskiej za granicą za nasze pieniądze.

OFSW – Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej – zrzeszające większość pseudo-autorytetów w sztuce. Ogólnie chcą aby było w sztuce więcej demokracji, co w ich rozumieniu oznacza aby profesjonaliści decydowali o wszystkim, czyli oni sami. A, i do tego chcą jeszcze więcej dla siebie pieniędzy.

Lista jest oczywiście ograniczona, to subiektywny wybór naszych ulubionych bohaterów. Niestety to tylko wierzchołek góry lodowej całej masy działających w tym kierunku baranów.

Warto na koniec odkurzyć jedną z definicji sztuki Andy Rottenberg, która mogłaby się na coś przydać, gdyby gdzieniegdzie wkleić np. The Krasnals:
„Trzeba uwierzyć że jeżeli oni, The Krasnals widzą w jakimś miejscu rzecz której my nie dostrzegamy i ta rzecz jest ważna, to oni ją wydobywają i stawiają nam przed oczy. Jeżeli my nie dostrzegamy pewnych rzeczy to znaczy że się do tego albo przyzwyczailiśmy albo to wypieramy, bo jest nam wygodnie. To wszystko jest. I The Krasnals nagle stwierdzili że oni chcą odsłonić te obszary społecznej hipokryzji i powiedzieć – proszę – tacy jesteśmy.”

March 19, 2013

Papież Franciszek, Jorge Mario Bergoglio - Pierwszy historyczny portret

The Krasnals. Whielki Krasnal. "'- Ale ciemno! Gdzie tu jest światło?' / Papież Franciszek, Jorge Mario Bergoglio - Pierwszy historyczny portret". 2013. Olej na płótnie. 60 x 80 cm

"Kreowanie naszego wizerunku w Europie jako kraju demokratycznego i postępowego, a nie tradycjonalistycznego i konserwatywnego, związało polityków i animatorów kultury z modernistami prezentującymi laicki i progresywny sposób widzenia. Eliminuje to ze sceny artystycznej twórców, którzy ujmują rzeczywistość w innych katgoriach niż lewicowe, a już w szczególności katolickich Nie będzie wiele przesady w stwierdzeniu, że znajdują się dziś oni na straconej pozycji. Ich obecna sytuacja przypomina, jako żywo, czasy stalinowskie."
dr hab. Renata Rogozińska - historyk sztuki,  profesor nadzw. Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu.


February 14, 2013

Abdykacja Papieża Benedykta XVI

The Krasnals. Whielki Krasnal "Christianity is Beauty and Beauty is opposite of nihilism and nazism / Abdykacja Papieża Benedykta XVI Ratzingera". 11.02.2013. Olej na płótnie. 30 x 40 cm

“A dogmatic belief in objective value is necessary to the very idea of a rule which is not tyranny or an obedience which is not slavery.”
― C.S. Lewis, The Abolition of Man

February 12, 2013

Abdykacja Papieża Benedykta XVI Ratzingera 11.02.2013

The Krasnals. Whielki Krasnal "Stop the Dictatorship of Relativism / Abdykacja Papieża Benedykta XVI Ratzingera". 11.02.2013. Olej na płótnie. 30 x 40 cm

Demokracja we współczesnym wydaniu jest formą nowego Średniowiecza.
Luca Volontè


April 10, 2012

Jesus Loves You / 10 Kwietnia - druga Rocznica Katastrofy Smoleńskiej / Sprawa Krzyża

.

Jesus Loves You

To już druga rocznica Smoleńska. W okolicach tej daty powraca aktualność Sprawy Krzyża.
Sprawa spektakularnej walki o Krzyż. Ma wisieć, czy nie…
Może zamiast kłócić się i pozostawać na skrajnych stanowiskach, pobierzmy naukę z historii, kiedy to jeden z najbardziej lewicowych ruchów młodzieżowych w latach 70-tych głosił „Jesus Loves You”. Zamiast walczyć z Krzyżem, może warto odnaleźć w nim to, co jest nam bliskie?
Czasy dzisiejsze mają wiele cech analogicznych z latami hipisowskimi. Dyktatura kapitału korporacyjnego oraz hipokryzja sfer rządzących, głównie pseudolewicowych (korporacyjnych) wzbudzają sprzeciw młodego pokolenia. A miłość , jako główne przesłanie również Jezusa, staje na przeciwległym biegunie do materialistycznej władzy i ograniczania wolności obywatelskich. Pozwala na wymknięcie się spod tej dyktatury w sferę przyjazną, ludzką, pozwala na zdystansowanie się i być może dojrzenie smutnych ale prawdziwych wniosków, że obojętnie na kogo nie zagłosujemy, nic się nie zmieni. Jak w kultowym utworze Simona & Garfunkela „Mrs. Robinson” z kultowego filmu hipisowskiej rewolucji „Absolwent” :

Sitting on a sofa on a Sunday afternoon
Going to the candidates debate
Laugh about it, shout about it
When you've got to choose
Ev'ry way you look at it, you lose


And here's to you, Mrs. Robinson
Jesus loves you more than you will know (Wo, wo, wo)
God bless you please, Mrs. Robinson
Heaven holds a place for those who pray
(Hey, hey, hey...hey, hey, hey)

na ten temat:
http://epoznan.pl/news-news-31810-The_Krasnals_&

http://www.mmwroclaw.pl/blog/entry/287411/The+Krasnals+i+naga+kobieta+na+krzy%C5%BCu+w+rocznic%C4%99+katastrofy+smole%C5%84skiej.html  
http://poznan.naszemiasto.pl/artykul/galeria/1358035,the-krasnals-a-katastrofa-smolenska-polnaga-kobieta-na,id,t.html
http://rebelya.pl/forum/watek/47457/
http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/polnaga_kobieta_na_krzyzu_na_rocznice_smolenska._warto_odnalezc_w_krzyzu_to,_co_jest_nam_bliskie._jako_katolicy_powinnismy_ude
http://www.polskatimes.pl/artykul/550783,polnaga-kobieta-na-krzyzu-na-rocznice-smolenska-warto,id,t.html








December 23, 2011

Merry Christmas

The Krasnals "Lulajże Jezuniu czy Bujaj się Jezuniu / Za czy przeciw aborcji?!". 2011. Obiekt. 45 x 26 x 5 cm
http://www.youtube.com/watch?v=4urEpOPlhhY


October 15, 2011

Świeckie Państwo Nowoczesne

Modern secular state


The Krasnals "Jesus Christ / Tribute to Janusz Palikot / z cyklu Whielcy Polacy". 2011. Szablon, sprej, marker na papierze. 29 x 21 cm

"- Oh... shit! New Messiah! So I better go away."

April 29, 2011

Beatyfikacja papieża Jana Pawła II

.
Dobre nowiny: w kwietniowym numerze Hiro na okładce portret papieża autorstwa The Krasnals, a wewnątrz do naszych obrazów poświęconych papieżowi - tekst Stacha Szabłowskiego.

.
Papież znał siłę i wartość poczucia humoru. Dzięki niemu potrafił rozładować każdą sytuację i przedstawić sprawę we właściwym świetle.


Pod meteorytem, na ścianie i z metalowym zaśpiewem. Papież w sztuce nie całkiem pobożnej. W czarnych barwach krasnali
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80276,9526177,W_czarnych_barwach_krasnali_,,ga,,8.html

Czy papież mógł błogosławić lewą ręką?
http://www.gloswielkopolski.pl/kultura/397293,blog-kosta-deluxe-czy-papiez-mogl-blogoslawic-lewa-reka,id,t.html


The Krasnals. Whielki Krasnal "Czarno to widzę / Jan Paweł II, z cyklu Whielcy Polacy ". 2011. Olej na płótnie. 60 x 81 cm


The Krasnals. Whielki Krasnal "Full Moon. Deszcz meteorytów / Jan Paweł II, z cyklu Whielcy Polacy". 2011. Olej na płótnie. 27 x 33 cm


PAPA IN DA HOUSE

JP2
Tekst: Stach Szabłowski / red. The Krasnals
Ilustracja: The Krasnals

2011.04.07




Radosny dzień da wkrótce pan deklarującym w spisie powszechnym przynależność do kościoła katolickiego. kościelny aparat biurokratyczny przebadał i zadekretował cuda papieża polaka, impreza w Watykanie szykuje się Godna sprawy, a nasze życie publiczne spowiła atmosfera niesamowitości. ale w końcu Polska Jest niesamowita!

W lutym 2011 kardynał Stanisław Dziwisz przekazał reporterom TVN relikwiarz z kroplą krwi Jana Pawła II. Papieska krew przeznaczona była dla rannego w wypadku rajdowca Roberta Kubicy. Czy kropla papieskiej krwi była tą kroplą, która przelała czarę polskiej Niesamowitości Oczywiście nie, ponieważ czara polskiej Niesamowitości nie istnieje. Ta Niesamowitość nie zmieściłaby się w żadnej czarze ani nawet w wiadrze, bo jest bezbrzeżna. Nic więc dziwnego, że nie potrafimy jej ogarnąć - i nawet artyści, którzy zawodowo zajmują się przekraczaniem granic wyobraźni, okazują się bezsilni wobec tego niekonkretnego wymiaru polskości. Tymczasem pozbawione brzegów Niesamowite wylewa się na wszystkie strony, krystalizując się a to w postaci największego na świecie betonowego Chrystusa, a to pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, a to znów jako mała, ale obdarzona potężną mocą zakrzepła kropelka krwi papieża Polaka.

15 ton głowy.

Wśród świebodzińskich stanął pół najwyższy świata Chrystus Król - śpiewa Maciej Wróblewski w "Hymnie o świebodzińskim pomniku Chrystusa Króla Wszechświata". W Świebodzinie (dawniej Schwiebus) na Dolnym Śląsku stoi największy na świecie Jezus Chrystus. Mierzy 33 metry - o dwa więcej niż drugi co do wysokości posąg Jezusa, który góruje nad Rio de Janeiro. Jest wykonany techniką siatkobetonu. Posąg rozpościera ramiona - ich rozpiętość wynosi 25 metrów. Głowa Chrystusa ma 4,5 metra wysokości i waży 15 ton. Wieńczy ją korona o średnicy 3,5 metra - cała pozłacana. Figura, poświęcona 21 listopada 2010, jest ogromna, a jednak to tylko wierzchołek góry lodowej. Za tonami betonu stoi ezoteryczna, ale rozbudowana idea intronizacji Jezusa Chrystusa. Wizja Jezusa jako monarchy jest starym, sięgającym początków chrześcijaństwa konceptem teologicznym, ale jego współczesna polska wersja opiera się na interpretacjach widzeń uznanej za Służebnicę Bożą Rozalii Celakówny. Katolicka mistyczka z Krakowa w latach międzywojennych doznała serii objawień. Wiele z nich dotyczyło intronizacji. - Ostoją się tylko te państwa, w których będzie Chrystus królował - pisała Służebnica Boża. - Jeżeli chcecie ratować świat, trzeba przeprowadzić Intronizację Najświętszego Serca Jezusowego we wszystkich państwach i narodach na całym świecie. Tu i jedynie tu jest ratunek. Które państwa i narody jej nie przyjmą i nie poddadzą się pod panowanie słodkiej miłości Jezusowej, zginą bezpowrotnie z powierzchni ziemi i już nigdy nie powstaną. Zapamiętaj to sobie, dziecko moje, zginą i już nigdy nie powstaną!!! W wizjach Rozalii Celakówny chodziło raczej o intronizację Serca Jezusa niż osoby Syna Bożego, ale zostawmy szczegóły detalistom. W przesłaniu mistyczki naprawdę nośna okazała się idea postawienia na czele państwa bytu natury duchowej, a może wręcz teologicznego pojęcia. Wolno przyjąć, że Celakówna rozumiała ten zamysł w kategoriach symbolicznych, ale jej interpretatorzy - już niekoniecznie.

Tron na dębie

W grudniu 2006 grupa 46 posłów (głownie z Prawa i Sprawiedliwości oraz Ligi Polskich Rodzin) pod przewodem parlamentarzysty Artura Górskiego złożyła w Sejmie projekt uchwały w sprawie nadania Jezusowi Chrystusowi tytułu Króla Polski. Już kilka miesięcy wcześniej Górski pisał w tej sprawie w tych oto słowach: Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Polska, by dołączyć do narodów tworzących duchową wspólnotę Królestwa Bożego, poddała się pod panowanie Króla królów mocą władzy Mieszka I, przyjmując Chrzest Święty. (...) Polska - ten prastary dąb z gniazdem białego orła - w najbardziej dramatycznych momentach zagrożenia swego bytu narodowego zawsze nawiązywała do swych chrześcijańskich korzeni, by z nich czerpać moc do przetrwania. Chlubnym tego przykładem są śluby Jana Kazimierza, któremu, i całej naszej Ojczyźnie, przyszła z pomocą Najświętsza Pani, Matka Jezusa Chrystusa. Ogłoszona przez niego Królową Korony Polskiej, aktem monarszej władzy, potwierdzonym zapisem konstytucyjnym zgromadzenia sejmowego z 1764 roku, od 350 lat przewodzi naszemu Narodowi w jego trudnej dziejowej wędrówce. Wędrówka ta trwa i zdaje się być coraz cięższa, bo choć na duchowym tronie Piastów i Jagiellonów zasiada Najdostojniejsza Królowa Nieba i Ziemi, to nadal duchowy tron Króla Polski czeka, aż Polska aktem prawnym swej najwyższej władzy ustawodawczej wprowadzi nań Jezusa Chrystusa. Oczywiście nic z tego wszystkiego nie wyszło. A jednak próba, nawet jeżeli skazana z góry na niepowodzenie, warta była (nomen omen) grzechu. Posłom nie udało się osadzić Chrystusa na tronie Polski, ale powiodło im się zmieszanie doprawdy wybuchowego koktajlu fantazmatów i realu. Kiedy mistyczna wizja zmaterializowała się w postaci projektu formalnej uchwały parlamentarnej, uchyliły się drzwi do alternatywnej rzeczywistości. W tym równoległym, niesamowitym świecie, nakładającym się na zwyczajną codzienność, Polska nie jest republiką, lecz królestwem i "prastarym dębem z gniazdem białego orła". W tym "dębie" (a może na "dębie") istnieje niewidzialny tron, czekający aż Ktoś na nim zasiądzie. Myśli się tu nie skalą trasy, dajmy na to, Warszawa-Świebodzin, lecz skalą totalną, w perspektywie Nieba i Ziemi. Już nakreślony z takim rozmachem obraz zapładnia wyobraźnię, ale w momencie, gdy zostaje przetłumaczony na język oficjalnej, parlamentarnej biurokracji, jest doprawdy oszałamiający! Nawiasem mówiąc, inicjatywa 46 posłów, choć potraktowana jako egzotyczny wybryk obywateli Polski Niesamowitej, nie była gestem odosobnionym. Przed chwilą byliśmy myślami w Świebodzinie, tymczasem w roku 2006 tamtejsza Rada Miejska przegłosowała uchwałę w sprawie ustanowienia Chrystusa Króla patronem miasta oraz gminy Świebodzin. Przewodniczący Rady, z upoważnienia burmistrza, podjął w tej sprawie negocjacje z odpowiednim biskupem. Niestety, podanie zostało rozpatrzone przez Kościół negatywnie; odrzuciła je Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

W Polsce czyli Nigdzie

Realizacja mistycznych przedsięwzięć w postnowoczesnych realiach napotyka biurokratyczne przeszkody, tymczasem najciekawsze jest to, że akt intronizacji Chrystusa na Króla Polski właściwie dokonał się już dawno - i to nawet trzykrotnie. - Najpierw, w 1920 roku, dokonał go prymas Polski kardynał Edmund Dalbor na Jasnej Górze - czytamy na stronach Katolickiej Agencji Informacyjnej. - Odnowiony został on rok później w Krakowie w Bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa z udziałem całego Episkopatu Polski. W uroczystości wzięła wówczas udział ponad stutysięczna rzesza wiernych. Trzeci raz uznania Jezusa Królem Polski dokonał Prymas Tysiąclecia arcybiskup Stefan Wyszyński 28 października 1951, kiedy to, w ukryciu przed władzami komunistycznymi, w święto Chrystusa Króla ślubował w imieniu narodu polskiego. W 1969 roku papież Paweł VI podniósł święto Chrystusa Króla do rangi uroczystości, a więc najwyższej wagi obchodu liturgicznego w Kościele, nakazując czcić Chrystusa jako Króla Wszechświata. Na dziś centrum Wszechświata jest w Świebodzinie, gdzie stoi Król. Gdzie są granice tego Wszechświata Oczywiście nigdzie. W 1896 Alfred Jarry napisał sztukę "Ubu Król czyli Polacy", która dała początek teatrowi absurdu. Akcję 23-letni wówczas pisarz osadził "W Polsce czyli nigdzie" - w fantazmatycznej krainie, odpowiedniej scenerii dla najbardziej groteskowych i niewiarygodnych zdarzeń. Jarry pisał farsę, a jednak jej cień zdaje się wciąż kłaść na Polsce realnej. Weźmy choćby taką sytuację, która nie ma nic wspólnego z literą "Ubu Króla", ale za to tożsama jest z jego surrealistycznym duchem. Oto 19 września 2010 ulicami Warszawy przechodzi "Marsz dla Jezusa Chrystusa Króla Polski" - bo wokół idei intronizacji działa już cały ruch społeczny. Kuria Warszawska odcina się od pochodu, zapewniając w oficjalnym oświadczeniu, że nie ma z nim nic wspólnego. Uczestniczy Marszu nie mają więc poparcia hierarchii, znajdują za to sojuszników wśród Obrońców Krzyża demonstrujących pod Pałacem Prezydenckim. Pochód dociera na Krakowskie Przedmieście; tam obie grupy bratają się i łączą siły. To miejsce to przyczółek Polski Niesamowitej, jej ambasada. Pod Krzyżem Niesamowitość już nie wylewa się na powierzchnię rzeczywistości, lecz bije niczym gejzer. Na chodniku leżą wota, fotografie, przedmioty, które w innym kontekście mogłyby wyglądać jak fetysze jakiejś wschodnioeuropejskiej wersji voo-doo - może zresztą rzeczywiście nimi są Ścieżką dźwiękową dla tej samorzutnej instalacji są natchnione, transowe śpiewy zgromadzonych. Wokół kręcą się prorocy, rozmaite indywidua agitujące, wieszczące i głoszące objawione im prawdy. To Niesamowitość w najczystszym wydaniu freudowskim, prawdziwe Das Unheimliche. Freud opisywał Das Unheimliche - Niesamowite - jako to, co znajome, ale wyparte, zepchnięte w podświadomość; coś, co powraca, wydając się swojskie, a jednocześnie przerażająco obce - niczym sobowtór. Coś Niesamowitego w tym właśnie freudowskim sensie zadziało się pod Krzyżem. Narracja Obrońców rozwijała się poza realnym czasem: Katyń i Smoleńsk, wojna i XX wiek, zabory, romantyzm, Targowica, Wernyhora i Polska jako Mesjasz Narodów - wszystko powróciło jednocześnie, wprawione w ruch jakiegoś onirycznego chocholego tańca.

Dziewiąta Godzina

Można się oczywiście z tego wszystkiego śmiać. To ten rodzaj śmiechu, który ogrania człowieka na widok monstrualnej architektury sanktuarium w Licheniu, betonowego Króla ze Świebodzina lub na dewocyjnym jarmarku pod Jasną Górą. Jest to jednak śmiech nie na miejscu, śmiech pusty i bezsilny - więc lepiej go sobie darować. Polska kultura głównego nurtu nie umie znaleźć żadnej formy dla Polski Niesamowitej - i jeżeli się śmieje, to żeby ukryć lęk i zakłopotanie. Najlepiej widać to na przykładzie Jana Pawła II. To najbardziej rozpoznawalna twarz w Polsce, reprodukowana bez końca i wszędzie - z wyjątkiem poważnej sztuki. O papieżu zrobiono kilka bardzo niedobrych, świętoszkowatych filmów, zjada się papieskie kremówki, drukuje obrazki z papieżem, produkuje kubki, breloczki, medaliki i hologramy. W roku 2007 artysta ukrywający się pod pseudonimem Peter Fuss (ten sam, który przed ostatnimi wyborami prezydenckimi w USA opublikował billboard "Kto zabił Baracka Obamę ") zrealizował we wrocławskiej galerii BWA Awangarda wystawę "Santo Subito". Przestrzeń galerii była wypełniona Janami Pawłami Drugimi - gipsowymi krasnalami ogrodowymi w kształcie papieża. Poza tym Fuss pokazał dokumentację fotograficzną oraz przykłady najbardziej kuriozalnych gadżetów dewocyjnych z papieżem w roli głównej. Pop Pope Owszem, ale nawet Fuss - jeden z bardzo niewielu artystów spoza kręgów kościelnych, którzy w ogóle odważyli się dotknąć sprawy papieża Polaka - poprzestał na dość oczywistych wnioskach na temat jarmarcznej natury kultu Jana Pawła II, tandetnej substancji kultowych fetyszy oraz niezamierzonego komizmu całej papieskiej subkultury z jej plastykowym bałwochwalstwem. Fuss pozostał więc na powierzchni fenomenu, z którego głębi zieją prawdziwie mistyczne otchłanie. Podobnie jak wcześniej Rafał Bujnowski, inny artysta stanowiący wyjątek od reguły, zgodnie z którą w polskiej sztuce papieżem nie zajmujemy się. Bujnowski, kiedyś członek legendarnej grupy Ładnie, pochodzi z Wadowic, rodzinnego miasta Karola Wojtyły - poddany był więc wyjątkowo silnej papieskiej presji (nie mówiąc już o kremówkach). Na początku wieku usiłował wymknąć się z papieskiej matni, przewrotnie przyłączając się do większości i mnożąc rozmnażające się i tak w przerażającym tempie wizerunki papieża w stylu pop. Bujnowski liczył, że może uda mu się przekroczyć masę krytyczną - i coś się stanie. Nie na wiele się to zdało; malarz porzucił temat, a wkrótce także Wadowice, pozostawiając papieską ikonografię własnemu losowi. W rezultacie jedyną naprawdę poważną pracą artystyczną o papieżu, jaką widzieliśmy w Polsce, pozostaje "Dziewiąta godzina" notorycznego prowokatora i błazna sztuki, Maurizio Cattelana. A najnowszym hitem jest coś co przebiło wreszcie Cattelana i przez poczucie humoru stało się bliższe samemu papieżowi - to cykl świetnych prac The Krasnals prezentowanych w bieżącym numerze Hiro. Zwłaszcza obraz "Deszcz meteorytów", który odnosi się przecież do pracy Cattelana. Jesteśmy świadkami, jak za sprawą jednego drobnego gestu malarskiego niekwestionowana postać włoskiego artysty zdaje się zbladła w obliczu potencjału naszych rodzimych błaznów sztuki współczesnej. Więc tu teraz oto śmiało można by rzec - że teraz właśnie Polska! Nie mówiąc o tym, że cały światek artystyczny z ogromną niecierpliwością czeka na biennale w Wenecji, gdzie już wszyscy wiemy, że ów ciężar w postaci meteorytu zrzuconego na papieża - zostanie symbolicznie podniesiony przez Krasnali. (...)
Cuda papieża zostały urzędowo potwierdzone i udokumentowane. 1 maja Karol Wojtyła zostanie ogłoszony Błogosławionym. Moment, w którym stanie się Świętym i oficjalnym obiektem kultu, jest tylko kwestią czasu. To będzie Niesamowite.
.

September 11, 2010

Rocznica WTC w cieniu minaretu The Krasnals sprzed roku

Tegorocznym obchodom rocznicy ataku na WTC towarzyszą kontrowersje związane z planami budowy islamskiego ośrodka religijno-kulturalnego w odległości dwóch przecznic od miejsca, gdzie stały wieże World Trade Center. Obama poparł w sierpniu 2010 projekt wzniesienia muzułmańskiej świątyni, chociaż dzień później złożył w tej sprawie dwuznaczne oświadczenie.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8363438,2752_ofiary_ataku_na_WTC__Obchody_9__rocznicy.html
http://www.rp.pl/artykul/2,533933.html


The Krasnals już rok temu w lipcu, przeczuwając jak gdyby sytuację, namalowali pejzaż Nowego Jorku z Minaretem na miejscu zburzonych wież WTC. Taka wizja została wykreowana na skutek walki o niepostawienie minaretu w Poznaniu. Wówczas również napisaliśmy poniższe opowiadanie.


The Krasnals. Whielki Krasnal „Nowy Jork – WTC 2011 / z cyklu projekty urbanistyczne”. 2009. Akryl, sprej, na płótnie. 40 x 53 cm


Księżyc
Amerykanie od dawna już prowadzili dyplomatyczne stosunki z plemieniem obcych, którzy stworzyli sobie bazę na Księżycu. Wiadomo bowiem, że Księżyc jest amerykańskim oczkiem w głowie. Każdy Amerykanin dumny jest z tego, że to jego przodek jako pierwszy zstąpił na tę planetę. Toteż poruszenie wywołał e-mail, który przyszedł do Białego Domu. Pochodził on od obcych.
- Szanowni przedstawiciele, przywódcy narodu amerykańskiego, nasze władze zapraszają was na spotkanie na szczycie, które może zaowocować kolejnym doniosłym wydarzeniem w historii waszego kraju.
Wiadomość szybko dotarła do gabinetu Obamy. Jako nowy, postępowy prezydent, bez wahania przyjął propozycję. Spotkanie przywódców miało odbyć się za 5 dni na Księżycu.

Odpowiednia część rakiety osiadła na jasnoszarej powierzchni, zza szybki w specjalnym kasku spoglądała ciemna twarz Obamy.
Spotkanie odbyło się w piątym segmencie centrum dowodzenia obcych. Po kurtuazyjnym powitaniu, przy wielkim kamiennym stole, przywódca rozluzował ton i przeszedł do konkretów.
- Bo widzisz Baracku… Sytuacja jest taka… Wam zależy na idei Księżyca i nam zależy na idei Księżyca. Żebyśmy mogli lepiej współpracować, i żebyście mogli coś więcej z tego Księżyca mieć niż tylko symbol, możemy zgodzić się na pewne ustępstwa, i korzystne dla was propozycje gospodarcze w dobie kryzysu, ale mamy pewien warunek.
- Słucham twoich propozycji – rzekł Barack.
- Dla wzmocnienia naszych zasobów energetycznych potrzebne jest nam wykonanie przez was na ziemi pewnej konstrukcji, która w żaden sposób nie będzie dla was szkodliwa, a dla nas będzie mieć konkretne znaczenie fizyczne, materialne.
- A co to miałaby być za konstrukcja? I gdzie miałaby stanąć?
- Na terenie waszego kraju znajduje się punkt mocy odnaleziony na mapie geologicznej przez zespół naszych naukowców. Znajduje się on w miejscu zburzonych wież World Trade Center.
- WTC? – Zaniepokoił się Obama.
- Spokojnie. Już mówię dalej. Otóż dla wzmocnienia energetyki naszego regionu kluczowe byłoby postawienie właśnie w tym miejscu owej konstrukcji. To nic takiego. Jest to zwykła, w ogóle nieskomplikowana konstrukcja, po prostu okrągły, wysoki słup. Dokładne parametry podaliby wam nasi naukowcy i zespół techników.
Obama był skołowany. Nie spodziewał się tak dziwnej propozycji. Czuł się niepewnie ze względu na zbytnią absurdalność tego projektu. Jednak pozwolił na to, aby rozmówca kontynuował, i za każdym kolejnym słowem, sprawa wydawała mu się coraz bardziej logiczna. Do tego nie niosła ze sobą żadnych zagrożeń.
- Pozwól Baracku, że powiem ci teraz jeszcze więcej o tym, dlaczego słup i dlaczego w tym miejscu. Otóż w czterdziestym piątym dniu naszego kalendarza, oś tego słupa dokładnie będzie wchodzić w idealny środek Księżyca, w fazie tuż po nowiu, kiedy jest najcieńszy. To sprawi, że jego energia świetlna wzmocni swoją moc kilkaset tysięcy razy. Będziemy mogli stworzyć jej magazyny na długie lata, a nawet oferować je innym krajom waszej Ziemi, za symboliczne, drobne usługi. Wszystkim się to opłaci.
Taka wizja była kusząca, więc Barack Obama podpisał kontrakt. Rozpoczęto budowę, i już po miesiącu, jakby spomiędzy dwóch byłych wież WTC, wyrósł potężny słup. Dodano mu jeszcze kilka ozdobnych detali, które dla księżycowych miały jakieś istotne znaczenie techniczne. Kolorowe światełka ze szkiełek, na szczycie balkonik oplatający słup. Jeden z przedstawicieli Księżyca miał lądować na nim, by z dołu doniosłym głosem sterować jego położenie względem centrum księżycowego.
To była w założeniu dla Ameryki taka budowla bez obciążających znaczeń, nawet estetycznie dobrze wypadała w kontekście urbanistycznego projektu miasta. A w 45 dzień kalendarza obcych, wskazywałaby na cienki półsiężyc – dumę amerykańskiej epopei kosmicznej.

I tylko rodziny tych, którzy zginęli pamiętnego 11 września, nie mogły uwierzyć, że postawiono tu minaret. Czy Nowy Jork nie przesadził z tą otwartością?
- Dlaczego? Rozlegało się odtąd pytanie, i bezboleśnie rozpływało się w przestrzeni.

Sleeping Beauty
The Krasnals

August 10, 2010

Krzyż przed pałacem prezydenckim

OBRAZ SURREALISTYCZNY - Sen spowodowany lotem tupolewa wokół Pałacu Prezydenckiego na sekundę przed przebudzeniem - surrealistyczny portret zwykłego Polaka


The Krasnals. Whielki Krasnal " Sen spowodowany lotem tupolewa wokół Pałacu Prezydenckiego na sekundę przed przebudzeniem / Portret Zwykłego Polaka - z cyklu Whielcy Polacy". 2010. Olej na płótnie. 70 x 50 cm

Duszą marionetki na niciach jest drewniany krzyżak, do którego przymocowane są sznurki. Animator, w zależności od koncepcji przedstawienia, może nie być widoczny, albo przeciwnie. Lalkami manipuluje się z podestu umieszczonego ponad sceną, czasem animatora ubiera się w czarny kostium. Wówczas na czarnym tle widać tylko poruszającą się lalkę. Wykorzystuje się ją podczas odgrywania, często nieprzyzwoitych, scenek ulicznych.
Prosty lud polski domaga się coraz dłuższych i coraz bardziej rozbudowanych pokazów. Prezentuje się więc, jak nigdzie indziej na świecie, seryjne przedstawienia marionetek trwające dniami i nocami...
.

Salvador Dali "Christ of Saint John of the Cross" 1951. Oil on canvas. 205 cm × 116 cm (fragment)


Crucifixion (Corpus Hypercubus) (Corpus Hypercubus ou Crucifixion) 1954, by Salvador Dali, Oil on canvas 194.5 x 124cm


Salvador Dali "Crucifixion - Christ of Gala"

August 17, 2009

Madonna z dinozaurem

Namalowany w trakcie koncertu Madonny w Polsce 15 sierpnia.


The Krasnals. Hałabała 2. „Madonna z dinozaurem / Bogurodzica / z cyklu Whielcy Polacy”. 15.08.2009. Akryl na płycie. 50 x 75 cm


Odwróciliście moją uwagę od skakania! - krzyknęła Madonna, kiedy tłum fanów podrzucił w górę białe serca i zaśpiewał chórem "Sto lat".

http://kultura.wp.pl/sort,0,title,Madonna-z-dinozaurem-Bogurodzica-z-cyklu-Whielcy-Polacy,wid,11407242,opinie.html

.

December 19, 2008

Aleksy II Patriarcha Rosji - Whielkie spotkania


W ekumenicznym dialogu nie chodzi o narzucanie kultury, ale o wspólne szukanie Prawdy i wzajemne wzbogacanie się.

Whielki Krasnal „Spotkanie ekumeniczne 2008 / Aleksy II i Jan Paweł II”. 2008. Olej na płótnie. 50 x 70 cm


Whielki Krasnal „Symbole / Ślad po 1054r.” 2008. Olej na płótnie. 46 x 55 cm

December 8, 2008

Aleksy II Patriarcha Rosji - Whielkie spotkania


5 grudnia Aleksy II wyruszył w swą ostatnią podróż.

6 grudnia, dzień świętego Mikołaja, dla przywódców duchowych i politycznych był wyjątkowy – doszło do dawno wyczekiwanych i planowanych spotkań.


W Gdańsku spotkał się Dalai Lama z Lechem Wałęsą, zrealizowane zostało kontrowersyjne spotkanie Dalai Lamy z Nicolasem Sarkozy.


Lecz najbardziej wyczekiwane, szczególnie przez naszego papieża Jana Pawła II było spotkanie z Aleksym II. Nigdy nie doszło do niego za życia papieża, Aleksy II nie zgadzał się na jego wizytę w Rosji, nie przybył też na jego pogrzeb. Po latach ekumenicznej niezgody, 6 grudnia Patriarcha składa wizytę papieżowi.

Oprócz papieża spotka podczas swej wędrówki wiele innych osobistości, między innymi Sołżenicyna, który wybrał się w zaświaty również w 2008 roku.

"Środek przyjęty wobec Aleksandra Sołżenicyna przez Prezydium Rady Najwyższej ZSRR, polegający na pozbawieniu go obywatelstwa ZSRR - pisze metropolita talliński i estoński Aleksy 17 lutego 1974 roku - wydaje się w pełni prawidłowy, a nawet humanistyczny i odpowiada woli naszego narodu, o czym świadczy reakcja ludzi radzieckich na postanowienie Prezydium Rady Najwyższej. Ludzie Cerkwi w pełni aprobują to postanowienie i sądzą, że do A. Sołżenicyna i jemu podobnych odpowiednie są słowa św. Jana Ewangelisty: 'Wyszli oni z nas, lecz nie byli z nas' (1 J 2.19). Jego nazwisko i to, co napisał, służy zwłaszcza naszym politycznym i religijnym nieprzyjaciołom, dla rozpalenia nienawiści wobec naszej Ojczyzny i Cerkwi, ażeby przeszkodzić rozładowaniu międzynarodowych napięć i rozwojowi dobrosąsiedzkich stosunków między państwami Wschodu i Zachodu."

niniwa2.cba.pl/agent_drozdow.htm

www.polskatimes.pl/fakty/swiat/67434,zma(…).html

kultura.wp.pl/title,Aleksy-II-Patriarcha(…).html



Ciąg dalszy w formie wizualnej nastąpi.


Whielki Krasnal „Aleksy II Patriarcha Moskwy i Wszechrusi / Agent Drozdow / z zyklu Whielcy Polacy”. 2008. Olej na płótnie. 50 x 73 cm

December 1, 2008

‘Nature is the answer’

Konferencja Narodów Zjednoczonych w Sprawie Klimatu (COP 14)

1 – 12 grudnia 2008 w Poznaniu UNFCCC (Konwencja Klimatyczna ONZ) United Nations Framework Convention on Climate Change

APELUJEMY, ABY WALKA O ROZWÓJ GOSPODARCZY I OCHRONA WŁASNYCH INTERESÓW NIE ZDOMINOWAŁY NADRZĘDNEGO CELU, KTÓRYM JEST OCHRONA NASZEJ PLANETY!

Laureaci pokojowej nagrody Nobla obecni na Konferencji są symbolami pokoju na świecie, który łatwo może być zakłócony zmianami klimatycznymi. Brak wody, znikanie lądów pod wodą, ograniczenie powierzchni ziemi uprawnej, narastający konflikt o dostęp do bogactw naturalnych nieuregulowanej międzynarodowo Arktyki, wszystkie te aspekty są potencjalnymi zagrożeniami mogącymi wywołać zażarte konflikty, katastrofy humanitarne, czy wojny.
‘Konflikty zbrojne, zmiany granic, masowe migracje i światowa destabilizacja polityczna - to następstwa zmian klimatycznych’ – ostrzega Javier Solana.
Chiny sprzeciwiają się planowanemu spotkaniu prezydenta UE Nicolasa Sarkozy z Dalai Lamą 6 grudnia w Gdańsku przy okazji obchodów 25 rocznicy przyznania pokojowej nagrody Nobla dla Lecha Wałęsy. Na znak protestu Chiny odkładają 11 szczyt Chiny-UE w Lyon, negatywnie odnosząc się do jakichkolwiek spotkań europejskich przywódców z Dalai Lamą.

Whielki Krasnal „ Dalaj Lama ‘Nature is the answer’ / The United Nations Climate Change Conference 2008 / from the series Great Poles”. 2008. Oil on canvas. 50 x 70 cm
Whielki Krasnal „We love EU (Nicolas Sarkozy) / The United Nations Climate Change Conference 2008 / from the series Great Poles”. 2008. Oil on canvas. 60 x 50 cm
Whielki Krasnal „We want to love China (Wen Jiabao) / The United Nations Climate Change Conference 2008 / from the series Great Poles”. 2008. Oil on canvas. 60 x 50 cm

October 22, 2008

Yoko Ono - I love you / katolicki głos w twoim domu

Wystawa Yoko Ono w CSW w Warszawie (09/10 2008) wywołała u nas zróżnicowane refleksje.
Jedna dotyczy miłości skierowanej do bliźnich; druga wprowadza feministyczny odcień do naszego krasnalowskiego społeczeństwa.
Według nas przekaz wystawy w stylu "I love you" i inne duchowe sugestie nie były niczym innym jak powtórką z hipisowskiej przeszłości, chyba żeby powiązać je z kontekstem polskiego fanatyzmu katolickiego w postaci ojca Rydzyka.
Portret Yoko Ono został namalowany 19.09, w piątek - dzień po wernisażu, pod wpływem zdruzgotania, które Whielki Krasnal przeżył podczas nieudanego performace'u. Yoko trzyma w ręce latarkę, którą przekazuje świetlne sygnały do publiczności jak do wiernych ojca Rydzyka. To było żałosne i śmieszne - próba napromieniowania światłem – jak na zebraniu w ośrodku dla zagubionych typu reiki, joga, czy na kółku różańcowym. Takie zajęcia terapeutyczne można próbować poprowadzić w klubie emeryta czy w sanatorium, ale na trzeźwo funkcjonującego przedstawiciela współczesnego społeczeństwa spóźniony o 40 lat New Age dziś nie działa. Dokładnie takie wrażenia towarzyszyły ogólnie publiczności, cała sytuacja była dość drętwa i niezręczna. Przekazywanie znaku miłości i pokoju poprzez świecenie latarką w oczy nie może być niczym innym jak oznaką infantylności i braku szacunku dla widza, który mimo wszystko posiada jakąś część mózgu odpowiedzialną za myślenie. Altruistyczne nawoływania trafiły w pustą przestrzeń. Kto by dziś uwierzył, że Yoko Ono kocha całą publiczność swojego wernisażu, a skoro nie, to o co jej chodzi? A jeśli tak, to ten związek i tak nie ma szans. Trzeba było brać przykład z ojca Rydzyka.

Whielki Krasnal „Trzeba zabić tę miłość / z cyklu Whielcy Polacy – Yoko Ono”. 2008. Olej na płótnie. 114 x 130 cm