EPOKA POLSKIEJ FABRYKI SZTUKI 2008-2015 / The Krasnals - podsumowanie.
 |
| The Krasnals, „Fabryka marzeń”, 2008, olej, płótno, 110 x 110 cm |
Wszystko co wstydliwe, wulgarne, ohydne, nienawistne czy broń Boże
buntownicze, zamiecione pod dywan. Znakomita wizytówka i wreszcie
przepustka na zachód. Duma kuratorów, krytyków, dyrektorów muzeów.
Piękna miałka papka…
Wreszcie spokój i kurs w dobrym kierunku.
Wagony ze sztuką poupychane mkną dumnie do przodu. Już widzą
zarysowującą się na horyzoncie Arkadię. Już przekraczają próg
świetlistego Edenu. Spokojnie przymykają oczy w poczuciu bezpieczeństwa…
I w żaden sposób nie zauważają, że ich pociąg zjeżdża po raz kolejny na
boczne tory…
Dlaczego? Co się stało?
Nie wyczuwają… że ich
wagony, ciągnięte przez kawiorową lokomotywę, wypełnione są czystym
dobrem, czystą inteligencją, akademicką wręcz moralnością z aktualnie
obowiązującego podręcznika, tak poprawnie poprawną poprawnością, że
wyzionął z nich wszelki duch sztuki, wszelki duch artysty, jako martwy
pomnik sztuki może jedynie spocząć spokojnie w grobowcu historii. I nic
tego nie zmieni. Żadne miliony hojnie płynące z ministerstwa, przed
którymi dumnie klęka Gorczyca ze swoją świtą, nie ożywią mumii, nie
wskrzeszą umarlaka. „Od kilku już lat MKiDN przeznacza rocznie do 10
milionów PLN (ponad 2 mln euro) na budowę narodowych i regionalnych
kolekcji sztuki współczesnej. Wiele zachodnioeuropejskich muzeów może
jedynie pomarzyć o podobnych budżetach zakupowych co warszawskie MSN czy
krakowski MOCAK.”
Gorczyca sztukę spod skrzydeł paczki swoich
znajomych określa ‘sztuką ambitną’. Jak wszystko wspaniale się rozwija,
bez żadnych ekscesów i wybryków, na Szumie podsumowania epoki i
piętrzące się pochwały jak wspaniale polski świat sztuki się
instytucjonalizuje, i wszyscy piszą o tych instytucjach, i jak cudownie
wreszcie wchodzimy w zachodni świat instytucji.
Nasi zarządcy
polskiego art worldu jeszcze nie widzą, nadal z widłami do przodu stoją
przed sztuką, za którą tęskni już czołowy krytyk Guardiana Jonathan
Jones – za tą ekscytującą, tą niegrzeczną, buntowniczą, przeciwną
kawiorowej burżuazyjnej normalności. Anda Rottenberg dostaje białej
gorączki gdy widzi rebeliantów przy pawilonie Polonii na Biennale w
Wenecji w 2011 roku , rozwścieczona krzyczy z daleka do The Krasnals
‘spadajcie!!!’. Nie chce awangardy, nie chce naruszenia stworzonego
przez siebie porządku, mianowanego przez siebie ładu. Sama zresztą mogła
poczuć się tam jak artystyczna gwiazda, gdy wystąpiła w filmie
prezentowanym przez Yael Bartanę, a tu jakieś nic nieznaczące intruzy
naruszają jej cudowną wizję. Czego oni w ogóle chcą, gdy starzy wrogowie
zunicestwieni, gdy wreszcie wszystko układa się po jej myśli? Iza
Kowalczyk na początku epoki rozdarta, wskakuje jednak do wagonu looserów
i przyłącza się do chóru który strzela do niepokornych hasłami - że
wstrętni, nienawistni, nikczemni… Szum, Obieg, MSN, CSW, OFSW, Zachęta, i
cała sieć podległych im przyjaciół, wszyscy robią sobie dobrze. Wraz z
kilkoma prywatnymi galeriami wreszcie całkowicie legalnie zabawiają się
opierając się na starej dobrej zasadzie nacjonalizacji kosztów,
prywatyzacji zysków.
Coraz zacieklej, coraz sprawniej, zarząd
polskiej fabryki sztuki z dumą pakuje swój towar do słoików i wysyła na
Zachód, wreszcie spełnia on wszelkie normy i standardy. Na awangardę
która już z samej definicji norm tych spełniać nie może, spuszcza środki
owadobójcze, grzybobójcze i inne tony pestycydów, lecz ciągle nie dość
skutecznie. Aby oszukać, na swoje słoiki próbuje przyklejać etykiety z
napisem „AWANGARDA”. I to jest dopiero dowcip epoki!
: ))))
Ciekawe jak kolejne pokolenia spojrzą na te wszystkie wielkie sławy,
profesorów, wielkich dyrektorów i kuratorów, którzy nie potrafią
wykrzesać z siebie grama pokory i tak zupełnie bezinteresownie dostrzec
ważnych zjawisk które dzieją się tuż przed ich zamkniętymi oczami.
Ale co teraz, gdy Zachód zaczyna krzyczeć ‘Nuda panie, nuda!’ Nie chcemy więcej słoików! Nie chcemy więcej waszych kompotów!
„That’s also the reason art became exciting in recent times when it was
associated with rebellion and outrage. And now we’re back in
smallville, in that eternal province where culture is rational, sombre,
serious and ethical. A teacher’s dream, a true artist’s nightmare. Art
in 2015 was an academic’s morose porridge of pious intellectual cliches.
Artists! Dare to be bad, if you want to be any good.” Tak kończy swe
podsumowanie w Guardianie Jonathan Jones.