Showing posts with label tolerancja. Show all posts
Showing posts with label tolerancja. Show all posts

January 29, 2015

Tolerance


There is no such a thing as tolerance. But the problem is in the balance of powers. We are witnessing the confusion of ideas. Tolerance is a sign of weakness and helplessness of a society. Tolerance is an artificial creation replacing genuine respect. All parties should be aware of their strength, their value and should nurture them. If someone talks about tolerance, it means he is weak. Balance of power is a condition of mutual respect. That makes the economic and cultural exchange possible, as well as exchanging experiences, while preserving the rights and rules of the host.
On humanitarian level, we are all human beings, and respect should be directed to everyone. However, it occurs only when a person is aware of its strength, aware of its dignity and value. If he demonstrates his low self-esteem, gives the impression to an opponent / partner about his weaknesses, the impression of allowance for abusing, for referring disrespectfully to someone who is not worthy, but weak opponent (partner). If the other party gets a signal that the partner is strong, stable, then treats him seriously. And not like how it is now - as a weakling, a coward and a fool that can be pushed around, and laughed at.
The biggest mistake is what is happening now - tolerance to extremely intolerant groups, conservative and homophobic. You cannot show weakness by practicing non-stop self-criticism, eg. of your religion, culture, and tolerating and increasing the value of your opponent in the same categories.

January 14, 2015

LIBERTÉ, ÉGALITÉ, FRATERNITÉ / Charlie Hebdo

The Krasnals. Whielki Krasnal "LIBERTÉ, ÉGALITÉ, FRATERNITÉ / Olimpia / Hidden Beauty / Charlie Hebdo". 2012. Oil on canvas. 110 x 130 cm
The Krasnals "Olimpia / Nice present / Liberté, Égalité, Fraternité/ Tribute to Edouard Manet and Christo/ from the series Beauty in Art". 2012. Oil on canvas. 54 x 65 cm

May 15, 2014

New Nazi Warrior / Infantka Conchita Wurst


The Krasnals. Whielki Krasnal " New Nazi Warrior / Infantka Conchita / z cyklu 'Piękno w Sztuce'". 2014. Olej na płótnie. 90 x 60 cm

ACHTUNG! New Generation of NAZI WARRIORS – „We are unstoppable”
Nowe oblicze dyktatury - GENDER po trupach do celu.
Jakikolwiek by nie był konkurs, jakość nie ma nic do rzeczy, najważniejsze aby wygrał gej, transwestyta lub lesbijka. Po raz kolejny gwałci się wolność sztuki sprowadzając ją do najniższego poziomu propagandy. Odbiorców traktuje się jak bydło, niezbędną czarną masę, wciskając kit, że ich głos ma jakiekolwiek znaczenie, a konkurs opiera się na zasadach demokratycznych.
Jak tak dalej pójdzie, pojawi się kolejny Hitler a co najmniej Bravick.
Triumf Conchity Wurst nie ma nic wspólnego z tolerancją (drag queen to nie nowość), lecz przede wszystkim z degradacją wartości intelektualnych. Wygrywa fascynacja patetycznym kiczem w kiepskim wykonaniu, w połączeniu z wykorzystaniem kolejnej okazji do medialnej prowokacji, manifestacji polityki genderowej i stoczeniu kolejnej bitwy politycznej. Po raz kolejny perfidne, instrumentalne traktowanie sztuki. Kultura zawsze była znakiem czasów, i zawsze zostawia ślady. Czy stoimy w obliczu zmiany kanonu piękna? Była Mona Lisa, była Marylin Monroe – czy teraz gotowi jesteśmy na dominację kanonu Conchity? Jeśli tak, to uważajmy na przeciwległy biegun. Historia ma to do siebie że lubi się powtarzać. Ten sam kraj wydaje na świat bliźniaki - Hitlera i Conchitę.
Gdzie przebiega granica między tolerancją a dyktaturą?
Pamiętajmy co zrobił Hitler mając jedno jądro, a ta osoba ma dwa, i to jakie!
Jedno trzeba przyznać Wurstowi - że spektakl odegrał perfekcyjnie, doskonale wykonał zadanie polityczne.

April 16, 2013

Czupryna jak kapusta, za to głowa pusta. Czyli o Łukaszu Gorczycy.

Riposta do tekstu Łukasza Gorczycy „DOBRY WIECZÓR: Sztuka wyższych lotów” w Dwutygodniku:
http://www.dwutygodnik.com/artykul/4419-dobry-wieczor-sztuka-wyzszych-lotow.html 


 
The Krasnals. Whielki Krasnal "What a Wonderful World / Tribute to Louis Armstrong / Ekologia jest teraz bardzo modna / Projekt współfinansowany z funduszy Unii Europejskiej". 2013. Olej na płótnie. 80 x 100 cm



Danie wieczoru – kapusta z gorczycą:
Rozwichrzona niebanalna czupryna, jak kapusta włoska (nie ta zwykła polska), zarzucony niedbale szal, zalotny uśmiech? Słyszeliśmy że pan Gorczyca farbuje włosy - jak Tomasz Lis? Prawdziwa „estetyczna satysfakcja”… Choć subtelna granica jej przekroczenia niebezpiecznie się przybliża, gdy styl arti staje się zbyt popularny.

Nie mogliśmy odmówić sobie przyjemności zripostowania mistrza ciętej riposty w sztuce, i przyrządzić coś specjalnego według recepty z wieczornej pogawędki w dwutygodniku. Zapraszamy również pana sąsiadów, drugoplanowych, ale jakże ważnych bohaterów pana tekstów.
Wspaniały, jakże sympatyczny tekst panie Łukaszu. Ponownie dowodzi pan sprawnego pióra i błyskotliwości umysłu. Szkoda tylko, że przywdziewa pan szaty mędrca, w których dość śmiesznie podskakuje pan na piedestale wskazując pałeczką gdzie czyje miejsce. I to po tym, jak pana rewolucjoniści, np. z grupy Ładnie spoczęli na laurach jak tylko ustawieni zostali w szyku bojowym przed laty. Obecnie ten „duch świeżości” mocno objawia się w Krakowie gdzie „Wrócili do domu” i w najlepsze bratają się z biznesem i czystą komerchą. Proszę wyobrazić sobie, co myślą patrzący od dołu na pana w tym sympatycznym, ale dość śmiesznym, stroju normalni, logicznie i trzeźwo myślący ludzie? Czy ktokolwiek jeszcze może brać pana na poważnie?

Dryfując zatem tak w aurze owej niepowagi, zadamy parę niepoważnych pytań, na które mogą pojawić się całkiem zabawne odpowiedzi.

1. Czy pan panie Łukaszu jest porządnym człowiekiem i jak należy segreguje odpowiednio śmieci? I drugie czy postuluje pan wyższość np. żółtego kubła nad zielonym?
Czy dla Żydów przeznaczony jest lepszy kubeł na śmieci? Bo słyszeliśmy, że deklaracje o tym pochodzeniu są ostatnio na topie, bardzo modne, każdy kto chciałby liznąć nieco celebryctwa i zaliczyć się do lepszej warstwy, szuka jak szalony nalepki z napisem Żyd którą mógłby wszystkim pokazać.
Czy śmieciami w kuble obok mamy się brzydzić, bo wydzielają gorszy smród? Lepiej się nie przyznawać że się wychyliło łeb spod jego klapy, że się jest jakimś nic nie znaczącym, np. Bułgarem? Narażać się na śmieszność i karcenie ze strony mędrca Gorczycy, jak w stosunku do pana Georgi Gruewa: „To złożone wyznanie tożsamościowe jakże prosto przypomina, że nie tylko byt, ale i narodowość kształtuje świadomość.” Deklarować się że się jest Żydem, to jest coś. Ale Bułgarem…? A co z Polakiem? Ostatnio też strach się przyznać, bo wielu nie znosi tego smrodu i z daleka śmieje się jakby gówno przykleiło się do płaszcza po romantycznym pikniku na trawce. Nieładnie panie Łukaszu tak dzielić ludzi… Oj panie Łukaszu, starzeje się pan, bo z drugiej strony daleko do szpil wtykanych przed laty ulubionym wrogom.
Proszę uważać również, bo słyszeliśmy że ostatnio mody jest nie tylko antysemityzm, ale i jakaś homofonia czy ksenofobia i mógłby się pan tu załapać.


2. Czy metoda poniżania przeciwnika poprzez wyśmianie jego wyglądu przynosi efekty? Jak pan ją ocenia na podstawie wieloletniego doświadczenia w tej dziedzinie? Przypuszczamy że musi być efektywna skoro niestrudzenie ją pan stosuje, teraz robiąc przytyki do pana Piotra Bernatowicza: „wstępniak zdobi podobizna redaktora naczelnego o sympatycznym, przeszywającym spojrzeniu”. Przyznamy, że pańskie osiągnięcia w tej dziedzinie stały się dla nas inspiracją i zachętą zarazem.

3. Piękno… skoro jest zbyt patetyczne i obciachowe, dlaczego pan lubi tak pięknie wyglądać??? Ta rozwichrzona czupryna, jak kapusta włoska (nie ta zwykła polska), zarzucony niedbale szal, zalotny uśmiech? Słyszeliśmy że pan farbuje włosy - jak Tomasz Lis? Prawdziwa „estetyczna satysfakcja”… Choć subtelna granica jej przekroczenia niebezpiecznie się przybliża, gdy styl arti staje się zbyt popularny. Czyli jeszcze raz, lubi pan piękne rzeczy wieszać na sobie, a nie lubi jak ludzie wieszają je sobie w domu na ścianach? Hmm… dziwne. Rozdwojenie jaźni czy hipokryzja?

4. Patetyzm – a co w nim złego? Mnóstwo ludzi go bardzo lubi, a co więcej mają oni potrzebę w ten sposób wyrażania swych uczuć. Czyżby znów gardził pan ludźmi i podstawowymi prawami człowieka do wyrażania swych emocji tak jak czują? Patetyczne to niemodne, że kicz? Nie, tylko nie odnośmy się do kiczu! To dziedzina w której poległ niejeden niezmordowany krytyk.

Zawsze z pogodnym usposobieniem, sympatyczni, wielkiej pogody ducha, zwarci i gotowi wynurzyć się z każdej epoki błota,

The Krasnals

Więc drodzy czytelnicy, proszę nie słuchać szanownego pana Łukasza Gorczycy, gdyż już jest chyba niemodny, więc biegnijcie po najnowszy numer Arteonu, by sprawdzić co tam POLSCY redaktorzy rozprawiają o sztuce i pięknie.

March 5, 2013

Prawdziwy Polski LIS.

The Krasnals. Whielki Krasnal "Prawdziwy Polski Lis / Tomasz Lis / Z cyklu 'Whielcy Polacy' i z cyklu 'Animal Planet'". 2013. Olej na płycie. 48 x 39 cm

March 4, 2013

Kocham cię / Polska 2013

The Krasnals. Whielki Krasnal "Kocham cię /  Polska 2013 / z cyklu Animal Planet". 2013. Olej na płycie. 40 x 50 cm

February 20, 2013

POLISH FIUTURE / Luźne przemyślenia na temat tolerancji

Kwiat Narodu Polskiego dla Sekretarza Unijnego / o kondycji współczesnego polskiego społeczeństwa







The Krasnals "Polish Fiuture / Gówienko z zapałkami". 2013
The Krasnals "Polish Fiuture / Gówienko z zapałkami". 2013
Na wspomnienie ciepła już nie ma siły oprzeć się pokusie. Jedna zapałka tylko. Wyjmuje ostrożnie, pst! i płonie! Cóż to za wesołe światło, jasne i ciepłe, ach, jak grzeje w ręce! Cudowny płomyk! Wydało mu się nagle, że siedzi przed ciepłym, żelaznym piecem na świecących nóżkach, z mosiężnemi drzwiczkami. Ach, jak ciepło! Jak grzeje duży, jasny płomień, — jak wesoło się pali! Wyciągnął nóżki z pod cienkiej sukienki, aby je ogrzać także, lecz w tej samej chwili — zapałka zgasła; — zniknął piec żelazny i wesołe ognisko, a w ręku dzieciny pozostał tylko maleńki kawałek spalonego gówienka.
The Krasnals "Fiuturystyczny Pomnik Przywódcy Nowoczesnego Społeczeństwa Polskiego". 2013
The Krasnals "Fiuturystyczny Pomnik Przywódcy Nowoczesnego Społeczeństwa Polskiego". 2013
The Krasnals. Whielki Krasnal "Ratujmy Ptaki / Projekt Ekologiczny współfinansowany z funduszy UE / Z cyklu Polish Fiuture". 2013. Olej na płycie. 55 x 54 cm

February 14, 2013

Abdykacja Papieża Benedykta XVI

The Krasnals. Whielki Krasnal "Christianity is Beauty and Beauty is opposite of nihilism and nazism / Abdykacja Papieża Benedykta XVI Ratzingera". 11.02.2013. Olej na płótnie. 30 x 40 cm

“A dogmatic belief in objective value is necessary to the very idea of a rule which is not tyranny or an obedience which is not slavery.”
― C.S. Lewis, The Abolition of Man

September 11, 2010

Rocznica WTC w cieniu minaretu The Krasnals sprzed roku

Tegorocznym obchodom rocznicy ataku na WTC towarzyszą kontrowersje związane z planami budowy islamskiego ośrodka religijno-kulturalnego w odległości dwóch przecznic od miejsca, gdzie stały wieże World Trade Center. Obama poparł w sierpniu 2010 projekt wzniesienia muzułmańskiej świątyni, chociaż dzień później złożył w tej sprawie dwuznaczne oświadczenie.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8363438,2752_ofiary_ataku_na_WTC__Obchody_9__rocznicy.html
http://www.rp.pl/artykul/2,533933.html


The Krasnals już rok temu w lipcu, przeczuwając jak gdyby sytuację, namalowali pejzaż Nowego Jorku z Minaretem na miejscu zburzonych wież WTC. Taka wizja została wykreowana na skutek walki o niepostawienie minaretu w Poznaniu. Wówczas również napisaliśmy poniższe opowiadanie.


The Krasnals. Whielki Krasnal „Nowy Jork – WTC 2011 / z cyklu projekty urbanistyczne”. 2009. Akryl, sprej, na płótnie. 40 x 53 cm


Księżyc
Amerykanie od dawna już prowadzili dyplomatyczne stosunki z plemieniem obcych, którzy stworzyli sobie bazę na Księżycu. Wiadomo bowiem, że Księżyc jest amerykańskim oczkiem w głowie. Każdy Amerykanin dumny jest z tego, że to jego przodek jako pierwszy zstąpił na tę planetę. Toteż poruszenie wywołał e-mail, który przyszedł do Białego Domu. Pochodził on od obcych.
- Szanowni przedstawiciele, przywódcy narodu amerykańskiego, nasze władze zapraszają was na spotkanie na szczycie, które może zaowocować kolejnym doniosłym wydarzeniem w historii waszego kraju.
Wiadomość szybko dotarła do gabinetu Obamy. Jako nowy, postępowy prezydent, bez wahania przyjął propozycję. Spotkanie przywódców miało odbyć się za 5 dni na Księżycu.

Odpowiednia część rakiety osiadła na jasnoszarej powierzchni, zza szybki w specjalnym kasku spoglądała ciemna twarz Obamy.
Spotkanie odbyło się w piątym segmencie centrum dowodzenia obcych. Po kurtuazyjnym powitaniu, przy wielkim kamiennym stole, przywódca rozluzował ton i przeszedł do konkretów.
- Bo widzisz Baracku… Sytuacja jest taka… Wam zależy na idei Księżyca i nam zależy na idei Księżyca. Żebyśmy mogli lepiej współpracować, i żebyście mogli coś więcej z tego Księżyca mieć niż tylko symbol, możemy zgodzić się na pewne ustępstwa, i korzystne dla was propozycje gospodarcze w dobie kryzysu, ale mamy pewien warunek.
- Słucham twoich propozycji – rzekł Barack.
- Dla wzmocnienia naszych zasobów energetycznych potrzebne jest nam wykonanie przez was na ziemi pewnej konstrukcji, która w żaden sposób nie będzie dla was szkodliwa, a dla nas będzie mieć konkretne znaczenie fizyczne, materialne.
- A co to miałaby być za konstrukcja? I gdzie miałaby stanąć?
- Na terenie waszego kraju znajduje się punkt mocy odnaleziony na mapie geologicznej przez zespół naszych naukowców. Znajduje się on w miejscu zburzonych wież World Trade Center.
- WTC? – Zaniepokoił się Obama.
- Spokojnie. Już mówię dalej. Otóż dla wzmocnienia energetyki naszego regionu kluczowe byłoby postawienie właśnie w tym miejscu owej konstrukcji. To nic takiego. Jest to zwykła, w ogóle nieskomplikowana konstrukcja, po prostu okrągły, wysoki słup. Dokładne parametry podaliby wam nasi naukowcy i zespół techników.
Obama był skołowany. Nie spodziewał się tak dziwnej propozycji. Czuł się niepewnie ze względu na zbytnią absurdalność tego projektu. Jednak pozwolił na to, aby rozmówca kontynuował, i za każdym kolejnym słowem, sprawa wydawała mu się coraz bardziej logiczna. Do tego nie niosła ze sobą żadnych zagrożeń.
- Pozwól Baracku, że powiem ci teraz jeszcze więcej o tym, dlaczego słup i dlaczego w tym miejscu. Otóż w czterdziestym piątym dniu naszego kalendarza, oś tego słupa dokładnie będzie wchodzić w idealny środek Księżyca, w fazie tuż po nowiu, kiedy jest najcieńszy. To sprawi, że jego energia świetlna wzmocni swoją moc kilkaset tysięcy razy. Będziemy mogli stworzyć jej magazyny na długie lata, a nawet oferować je innym krajom waszej Ziemi, za symboliczne, drobne usługi. Wszystkim się to opłaci.
Taka wizja była kusząca, więc Barack Obama podpisał kontrakt. Rozpoczęto budowę, i już po miesiącu, jakby spomiędzy dwóch byłych wież WTC, wyrósł potężny słup. Dodano mu jeszcze kilka ozdobnych detali, które dla księżycowych miały jakieś istotne znaczenie techniczne. Kolorowe światełka ze szkiełek, na szczycie balkonik oplatający słup. Jeden z przedstawicieli Księżyca miał lądować na nim, by z dołu doniosłym głosem sterować jego położenie względem centrum księżycowego.
To była w założeniu dla Ameryki taka budowla bez obciążających znaczeń, nawet estetycznie dobrze wypadała w kontekście urbanistycznego projektu miasta. A w 45 dzień kalendarza obcych, wskazywałaby na cienki półsiężyc – dumę amerykańskiej epopei kosmicznej.

I tylko rodziny tych, którzy zginęli pamiętnego 11 września, nie mogły uwierzyć, że postawiono tu minaret. Czy Nowy Jork nie przesadził z tą otwartością?
- Dlaczego? Rozlegało się odtąd pytanie, i bezboleśnie rozpływało się w przestrzeni.

Sleeping Beauty
The Krasnals

July 18, 2009

Księżyc

Księżyc



Amerykanie od dawna już prowadzili dyplomatyczne stosunki z plemieniem obcych, którzy stworzyli sobie bazę na Księżycu. Wiadomo bowiem, że Księżyc jest amerykańskim oczkiem w głowie. Każdy Amerykanin dumny jest z tego, że to jego przodek jako pierwszy zstąpił na tę planetę. Toteż poruszenie wywołał e-mail, który przyszedł do Białego Domu. Pochodził on od obcych.
- Szanowni przedstawiciele, przywódcy narodu amerykańskiego, nasze władze zapraszają was na spotkanie na szczycie, które może zaowocować kolejnym doniosłym wydarzeniem w historii waszego kraju.
Wiadomość szybko dotarła do gabinetu Obamy. Jako nowy, postępowy prezydent, bez wahania przyjął propozycję. Spotkanie przywódców miało odbyć się za 5 dni na Księżycu.

Odpowiednia część rakiety osiadła na jasnoszarej powierzchni, zza szybki w specjalnym kasku spoglądała ciemna twarz Obamy.
Spotkanie odbyło się w piątym segmencie centrum dowodzenia obcych. Po kurtuazyjnym powitaniu, przy wielkim kamiennym stole, przywódca rozluzował ton i przeszedł do konkretów.
- Bo widzisz Baracku… Sytuacja jest taka… Wam zależy na idei Księżyca i nam zależy na idei Księżyca. Żebyśmy mogli lepiej współpracować, i żebyście mogli coś więcej z tego Księżyca mieć niż tylko symbol, możemy zgodzić się na pewne ustępstwa, i korzystne dla was propozycje gospodarcze w dobie kryzysu, ale mamy pewien warunek.
- Słucham twoich propozycji – rzekł Barack.
- Dla wzmocnienia naszych zasobów energetycznych potrzebne jest nam wykonanie przez was na ziemi pewnej konstrukcji, która w żaden sposób nie będzie dla was szkodliwa, a dla nas będzie mieć konkretne znaczenie fizyczne, materialne.
- A co to miałaby być za konstrukcja? I gdzie miałaby stanąć?
- Na terenie waszego kraju znajduje się punkt mocy odnaleziony na mapie geologicznej przez zespół naszych naukowców. Znajduje się on w miejscu zburzonych wież World Trade Center.
- WTC? – Zaniepokoił się Obama.
- Spokojnie. Już mówię dalej. Otóż dla wzmocnienia energetyki naszego regionu kluczowe byłoby postawienie właśnie w tym miejscu owej konstrukcji. To nic takiego. Jest to zwykła, w ogóle nieskomplikowana konstrukcja, po prostu okrągły, wysoki słup. Dokładne parametry podaliby wam nasi naukowcy i zespół techników.
Obama był skołowany. Nie spodziewał się tak dziwnej propozycji. Czuł się niepewnie ze względu na zbytnią absurdalność tego projektu. Jednak pozwolił na to, aby rozmówca kontynuował, i za każdym kolejnym słowem, sprawa wydawała mu się coraz bardziej logiczna. Do tego nie niosła ze sobą żadnych zagrożeń.
- Pozwól Baracku, że powiem ci teraz jeszcze więcej o tym, dlaczego słup i dlaczego w tym miejscu. Otóż w czterdziestym piątym dniu naszego kalendarza, oś tego słupa dokładnie będzie wchodzić w idealny środek Księżyca, w fazie tuż po nowiu, kiedy jest najcieńszy. To sprawi, że jego energia świetlna wzmocni swoją moc kilkaset tysięcy razy. Będziemy mogli stworzyć jej magazyny na długie lata, a nawet oferować je innym krajom waszej Ziemi, za symboliczne, drobne usługi. Wszystkim się to opłaci.
Taka wizja była kusząca, więc Barack Obama podpisał kontrakt. Rozpoczęto budowę, i już po miesiącu, jakby spomiędzy dwóch byłych wież WTC, wyrósł potężny słup. Dodano mu jeszcze kilka ozdobnych detali, które dla księżycowych miały jakieś istotne znaczenie techniczne. Kolorowe światełka ze szkiełek, na szczycie balkonik oplatający słup. Jeden z przedstawicieli Księżyca miał lądować na nim, by z dołu doniosłym głosem sterować jego położenie względem centrum księżycowego.
To była w założeniu dla Ameryki taka budowla bez obciążających znaczeń, nawet estetycznie dobrze wypadała w kontekście urbanistycznego projektu miasta. A w 45 dzień kalendarza obcych, wskazywałaby na cienki półsiężyc – dumę amerykańskiej epopei kosmicznej.

I tylko rodziny tych, którzy zginęli pamiętnego 11 września, nie mogły uwierzyć, że postawiono tu minaret. Czy Nowy Jork nie przesadził z tą otwartością?
- Dlaczego? Rozlegało się odtąd pytanie, i bezboleśnie rozpływało się w przestrzeni.

Sleeping Beauty
The Krasnals

July 8, 2009

Dzielnica Tolerancji 2

W filmie wykorzystano fragmenty nagrań The Krasnals:

- akcja Public Movement w Warszawie „Wiosna w Warszawie”, 2009
- nagranie filmu Artura Żmijewskiego o hitlerowcach z łopatami, Lille 2008

- święto narodowe przed pomnikiem na osiedlu w Serbii w Nis, 2008
- Gruzinki spędzające czas na rowerach wodnych podczas konfliktu w Gruzji w 2008

- mieszkańcy Pekinu podczas olimpiady w Chinach 2008
- protest mieszkańców podczas wyburzania hutongów w Pekinie tuż przed olimpiadą, 2008
- Niemcy wchodzący do Pekinu, 2008
- homoseksualna miłość, nagranie prywatne, 2009
- Cyganie rumuńscy nagrani pod Timişoara, Rumunia, 2008
- Powitanie komunizmu na polu w Macedonii, 2008
- jeńcy sowieccy, 2008
- ekumenizm, 2008

- racja polskiej lewicy - lokatorzy to nie towar – Warszawa 2008
- demonstracje antysyjonistyczne pod Pałacem Kultury, Warszawa 2009
- nagranie z filmu macedońskiego o pojednaniu trzech kultur
– żydowskiej, muzułmańskiej i prawosławnej (tytuł nieznany), 2008
- pies i jego robale, nagrane w Kislovodsku w kilka dni po śmierci Solzhenitsyna, 2008


Wiosną przyjechali do Warszawy nasi żydowscy przyjaciele z Izraela z grupy artystycznej Public Movement.
Kwitły kwiaty, było ciepło, wielu przyjaciół polskich i żydowskich razem spacerowało po ulicach getta i cieszyło się wspólnym spotkaniem. To był czas na zawarcie nowych przyjaźni, na początek miłości!

Dziwny ten świat,
świat ludzkich spraw,
czasem aż wstyd przyznać się.
A jednak często jest,
że ktoś słowem złym
zabija tak, jak nożem.

Becausewe
are your friends
you’ll never be fucked again

W wypadku filmów wchodzących w skład cyklu Dzielnica Tolerancji bynajmniej nie ma znaczenia prostoduszne pytanie: „Czy to ciągle jest sztuka?" (bo nie ulega wątpliwości, że jest), ale: „Czy to jest dobra sztuka?". Pytanie zasadne, gdyż „sfilmowanie społecznych »demonstracji«" zapowiadało ni mniej, ni więcej, tylko szczyt publicystycznej doraźności. Mój Boże, cóż bardziej oczywistego - mianować się artystą zaangażowanym i nakręcić uliczne demonstracje! Na szczęście nie jest to takie proste, a dwadzieścia filmów nie tyle wciąga, co hipnotyzuje.

O co chodzi? Na dobrą sprawę właśnie o to, co zacytowałem powyżej: o sfilmowanie społecznych „demonstracji". Pytanie - jakich? Otóż: rozmaitych (i stąd cudzysłów). W sensie politycznym, socjologicznym, ideologicznym i symbolicznym. W teledysku obejrzymy m. in.pochód żydowskiej grupy artystycznej Public Movement z mieszkańcami Warszawy ulicami getta, lewicowe manifestacje broniące praw lokatorów, Gruzinki podczas rozgrywającego się konfliktu o Osetię, przywołane wspomnienie z powitania nadciągającej na traktorze komuny z wizerunkiem Stalina, scenę gejowską nawołującą do tolerancji mniejszości homoseksualnych i rasowych ... i wiele innych manifestacji polityczności. The Krasnals wykorzystują tu również fragmenty filmu Artura Żmijewskiego o hitlerowcach z łopatami (nie pamiętam oryginalnego tytułu). Jak trafnie zauważyła Dorota Jarecka (dziennikarka Gazety Wyborczej), jest w tym coś z Zapisu socjologicznego Zofii Rydet. Ja dodałbym, że o ile Rydet poruszała się w skali mikro, o tyle The Krasnals biorą pod lupę całe społeczeństwa.

Co z tego wynika? Najważniejsze jest chyba to, że filmy z serii Dzielnica Tolerancji wcale nie są polityczne w sensie proponowania, a następnie forsowania określonych politycznych postulatów, np. ekonomicznych. One pokazują coś znacznie ważniejszego, a mianowicie, że polityczność lepi rzeczywistość. Dodajmy od razu: każda polityczność dowolną rzeczywistość (Palestyny, Izraela, Warszawy, Pekinu, Gruzji, Rumunii...). Polityczność, czyli (podążając za definicją Chantal Mouffe) stan, w którym wszystkie grupy społeczne mogą artykułować swoje postulaty w przestrzeni publicznej. Z kolei Jacques Rancière przywołuje w tym kontekście koncepcję Arystotelesa mówiącą, iż „zwierzęciem politycznym" jest dopiero zwierzę, które mówi, które posiada głos. Jeśli nie, pozostaje tylko zwierzęciem. „Polityczność" byłaby zatem widzialnością i słyszalnością poszczególnych grup społecznych w publicznej debacie. Czyli to, co filmują The Krasnals.

Pamiętając zatem, że nasze polityczne identyfikacje wiszą na kołku, w Dzielnicy Tolerancji 2 zobaczymy dziarskich młodzieńców w białych strojach, koszulkach i butach, krzyczących „The Poles colaborated with the Nazi!", a za moment tych samych młodzieńców głoszących miłość i przyjaźń… Ujrzymy też armię nazistowską dumnie maszerującą z łopatami by budować III Rzeszę, a po chwili przygarbionych więźniów obozu sowieckiego niosących łopaty na przymusowe roboty. A kiedy na powrót staniemy się politycznymi zwierzętami, w jednym i tym samym wydarzeniu ujrzymy ślepą agresję i rozpaczliwą determinację. To być może najbardziej pouczająca perspektywa.

Ubranko w paski, taczka, kilof
Niezwykle życie ci umilą
A gdy już znajdziesz się za drutem
opuści troska cię i smutek
i radość w sercu twym zagości
żeś do królestwa wszedł wolności
gdzie wreszcie będziesz żył godziwie
tyrając w twórczym kolektywie.

(Janusz Szpotański)

Ale filmy The Krasnals są także świetne - wiem, że składam właśnie pocałunek śmierci - pod względem formalnym; one zwyczajnie oszałamiają: precyzją, świeżością, rygorem. I dowodzą, że The Krasnals to dokumentaliści z krwi i kości - ich obrazy mają nerw, są świetnie zmontowane. The Krasnals podchodzą tak blisko wydarzeń - a więc ludzi - jak tylko się da, ale przede wszystkim pozwalają im mówić; nie wyłączają kamery w niewygodnym dla siebie (politycznie) momencie. Oglądając Dzielnice Tolerancji ma się wrażenie, że patrzy się na dziejącą się tu i teraz historię i jest to wrażenie niezwykłe. Kamera The Krasnals - czas użyć wyświechtanego zwrotu - jest jak cyfrowe zwierciadło przechadzające się po gościńcach współczesnego świata. Te kilkuminutowe filmy to całkowita odwrotność języka telewizyjnych „setek", a nawet doraźnej gazetowej publicystyki. Na Dzielnicach Tolerancji mówią i żydzi, i politycy, duchowni chrześcijańscy, żydowscy i muzułmańscy, cyganie, mieszkańcy Chin, Gruzji, homoseksualiści, kobiety, i mężczyźni. I oto okazuje się - podobno wiedzieliśmy o tym wcześniej - że poszczególne grupy składające się na współczesne społeczeństwa mają swoje racje i postulaty. Cały problem w tym, że nie zawsze je słychać.

Dzielnica Tolerancji to najlepszy dowód na to, że polityczności nie zaobserwuje się w laboratorium, ale przeciwnie - trzeba wyjść na zewnątrz i szukać jej na ulicy. I co ciekawe, okazuje się, że jest ona wszędzie, bo wszędzie są ludzie, którzy domagają się uznania swoich racji.

Czy The Krasnals odnaleźli w końcu najbardziej poszukiwany skarb polskiej sztuki, czyli nową formułę dla wyrażania ideologicznego zaangażowania? Paradoksalnie siła Dzielnicy Tolerancji polega na tym, że jest ona niejednoznaczna - nie przekonuje, a tylko pokazuje. Czy raczej aż. I w ogóle te filmy to są super!!!

K. Bananasiak

- Czesław Niemen „Dziwny jest ten świat”
- Justice vs Simian „We are your friends”
- Janusz Szpotański „Towarzysz Szmaciak”

hasła kluczowe:
Artur Żmijewski "Demonstracje"
Jakub Banasiak "Człowiek istota społeczna
"Joanna Rajkowska "Minaret"
tolerancja, islam, pozdrowienia z Jerozolimy, homofobia, antysemityzm, rasizm, przemoc, komunizm, mniejszości seksualne i narodowe, polityka, władza, seks, pieniądze.

June 25, 2009

Pocztówka z Jenin Poznaniakom za 540 tys zł (list otwarty do Joanny Rajkowskiej)


http://www.sztuka.pl/index.php?id=124&tx_ttnews[tt_news]=7073&tx_ttnews[backPid]=9&cHash=0966bab02f


Po spotkaniu z Joanną Rajkowską w Arsenale w Poznaniu (na którym byliśmy obecni) w dniu 24.06.09, dotyczącym projektu „Minaret”.


Droga pani Joanno,

Na spotkaniu w Poznaniu próbowała Pani zrzucić swoją odpowiedzialność dotyczącą symboliki i przesłania minaretu, zresztą dość skutecznie - patrząc na reakcje publiczności.
Czy minarecik może być jedynie minarecikiem cieszącym oko, elementem czysto wizualnym w mieście? Pani twierdzi, że tego chce, ale doskonale wie udając, że nie wie, że nie będzie on niewinnym minarecikiem, a na dodatek większości oczu nie będzie cieszyć, a wręcz przeciwnie. Ponadto czarno będzie się kojarzyć w powiązaniu z symboliką komina (bo w końcu będzie przerobiony z komina), a wraz z nim Holocaustu. Na pewno nie będzie sielankową, wakacyjną, cieszącą oko palmą. Dla Pani powidokiem, dla innych raczej nie… Skąd to przekonanie, że zarazi pani innych swoim powidokiem?
Mówi też Pani, że minaret ma być ciałem obcym w tkance miasta. Czyli wkłada pani obce ciało w ciało miasta bez jego woli – a zatem jest to zwykły gwałt – który ma cieszyć oko? He he he… Cóż za wysublimowana perwersja!

Sugeruje Pani, że minaret jest elementem kulturowym, a nie religijnym, co tym bardziej w przypadku islamu absolutnie nie ma racji bytu, jedno jest ściśle powiązane z drugim, a nawet tożsame.
Przede wszystkim minaret nie jest żadnym religijnym symbolem. To po prostu właściwy dla muzułmańskiej kultury element architektoniczny. Usłyszała pani od arabisty, że minaret ma ścisły związek z religią i nie da się go od niej oddzielić.
Jak odbierze to społeczeństwo, a jak świat sztuki to też dwie różne sprawy i Pani jako odpowiedzialna artystka powinna zdawać sobie sprawę z funkcjonowania tego projektu w tych obu obszarach. Pani natomiast wymiguje się uciekając od treści związanych z religią, tolerancją, mniejszościami, pozostaje na poziomie stworzenia „czegoś fajnego dla oka, i już”, a sprawy poważniejsze pozostawia do dowolnej interpretacji specjalistom: pana od arabistyki, kuratorce, architektowi, później zapewne szczegółowo dopracują te interpretacje krytycy, historycy sztuki czy humaniści. A jeśli pojawią się kwestie sporne i kontrowersyjne, łatwo będzie Pani się wywinąć, twierdząc, że to tylko czyjaś interpretacja.
Bardzo wygodna pozycja, ale czy nie przesycona cynizmem?
Świetnie też radzi sobie Pani z odpieraniem ataków związanych z potrzebą wyjaśnienia sfery finansowej, twierdząc, że pieniądze idą na rzemieślników. Ale skoro pieniądze zostają wydane na stworzenie minaretu, to znaczy, że wydane zostają na Pani pracę artystyczną, na Pani promocję, mocny punkt w biografii itp.itd.

Kolejne pytanie – gdzie głębia Pani projektu, dlaczego według Pani nie jest on płytki, skoro to minarecik i już, bez znaczeń, bez czegokolwiek. Skoro obiera go Pani ze znaczeń, symboliki, kontekstów, to z jakiej racji ma on nazywać się dziełem sztuki, a Pani artystką? (choć w innym miejscu słyszymy jak Pani mówi o wielości kontekstów i znaczeń). Czyli pozostaje zwykła replika meczetu. I to Pani, a nie my działa jak pasożyt, przywożąc z podróży pocztówkę z Jenin za ponad 500 tys. (nasze skromne, a nie tak efekciarskie projekty, realizujemy tylko i wyłącznie z własnych środków). Pani projekt sięga GŁĘBOKO po GRUBE pieniądze na obiekt drażniący oko mieszkańców. Sądy w mediach poznańskich są też nie bez znaczenia – w końcu między innymi dla autorów tych komentarzy podobno robi Pani ten projekt:

„Ten projekt to totalny bezsens i zachcianka "artystki". Poznań ani nie posiada tak licznej grupy muzułmańskiej, ani nie ma historii związanej z Arabami. Zdecydowane "NIE" dla tego projektu. Jeśli musi powstać, to niech sfinansuje go ta wielka społeczność muzułmańska, a nie zwykli podatnicy.” hsp

„lepiej przerobic ten komin na falusa też jest ekumeniczny .W Indiach falus jest czczony w buddyzmie” Abramow

Dość wydawania pieniędzy zrabowanych podatnikom przez socjalistyczne władze na socjalistyczne projekty "artystów". Jeśli autorka projektu chce prowokować i przez ciało obce wywoływać spięcia mentalne - niech zrobi sobie kupę na sofie w salonie i zaprosi gości na taki performance. Podatnika nic to nie będzie kosztowało, a goście powiedzą jej co o niej myślą (chyba, że to takie samie "mózgi" jak ona). Tu jest Poznań - tu się ciężko pracuje, a pieniądze sami wiemy na co wydawać. (Nie) rewolkon

Projekt JR tworzy skojarzenie pomiędzy islamem a tolerancją, koegzystencją itp. Tymczasem islam głosi wyższość muzułmanów nad innymi i potrzebę dominacji. Dlatego projekt uważam za dezinformację i robienie wody z mózgu. (Nie) mlach

Palma w Warszawie to lipna tandeta. Kolejny kicz w Poznaniu? To ma być sztuka? Może jeszcze mam się modlić do jakiegoś Machometa czy innego Świętopełka? moherek

"Przede wszystkim minaret nie jest żadnym religijnym symbolem. To po prostu właściwy dla muzułmańskiej kultury element architektoniczny. " Kto o zdrowych zmysłach wpadł na tak genialną opinię? :D ........ i tak ogólnie to prócz zgarniających kasę za projekt, wszelakie opinie, ekspertyzy jest potrzebne?!!!!!!! yvanka666

Autorka pomysłu musi mieć naprawdę ostre "parcie na szkło", bo w całym pomyśle nie chodzi o nic innego jak promocję jej nazwiska. Może powinna się wysadzić pod tym minaretem? Wtedy miałaby większe szanse na zaistnienie w mediach, a może i w podręcznikach historii sztuki. Jarek z Katowic

Itp.itd

Trzeba tu dodać, iż większość wyrażanych przez ludzi opinii jest zdecydowanie na nie(wg sondaży budowie minaretu sprzeciwia się ponad 75% poznaniaków )
I tu nasuwa się pytanie: Czy wbrew opinii poznaniaków, zamierza Pani dalej realizować ten projekt? Bo jeśli tak, to oznacza, że realizuje go Pani nie dla mieszkańców tego miasta, ale w celu własnej promocji, za pieniądze tych ludzi.

June 17, 2009

Dzielnica tolerancji - na festiwalu Urban Legend w Poznaniu

W ramach festiwalu Urban Legend (ale oczywiście bez wiedzy organizatorów i oficjalnych uczestników) który miał miejsce w Poznaniu w sobotę 13 czerwca, na zlecenie naszej grupy The Krasnals odbył się performance "Dzielnica Tolerancji".


The Krasnals. Whielki Krasnal. "Dzielnica Tolerancji". 2009. Olej na płótnie. 60 x 81 cm



Tolerancja nie oznacza akceptacji (por. łac. acceptatio - przyjmować, sprzyjać) czyjegoś zachowania czy poglądów. Wręcz przeciwnie, tolerancja to poszanowanie czyichś zachowań lub poglądów, mimo, że nam się one nie podobają.
(Wikipedia)

W roku Pańskim 2009 w Poznaniu nastąpiło przełomowe wydarzenie kulturowe. Przy ul. Małe Garbary dominujący architektonicznie w tym miejscu komin przetworzono na muzułmański minaret. Niech ta niezwykła chwila będzie symbolem tolerancji, przyjaźni i miłości między kulturami i religiami: chrześcijańską, judaistyczną i islamem. Komin minaret, Katedra poznańska i pływalnia miejska – była Synagoga żydowska łączą się w swoistym trójkącie prowokującym do dialogu kultur.

Niech żyje przyjaźń i tolerancja!!!


Fajnie, że zrobi się tu multikulturowo. Dosyć już mamy monopolu katolickiego. Nareszcie trochę odmiany! Będzie fajne stereo – najpierw dzwony z katedry, a zaraz głos muezina… albo razem, w duecie.
Teraz ciągle to samo: imprezy komunijne, nauki przedmałżeńskie, specyficzna moda rzeszy ludzi zmierzających w kierunku kościoła na niedzielną mszę św.
Może być fajnie: otwieram drzwi mieszkania i witam się z sąsiadką z chustą na głowie, zakładającą buty pozostawione na klatce schodowej. Schodzimy na dół, a przy bloku na ławce siedzi ciemnowłosa kobitka z pierwszego piętra, ubrana skromnie na czarno wg zwyczaju żydowskiego. Przysiadamy się na chwilę, w krótkiej rozmowie porównujemy swoje zwyczaje żywieniowe; żydówka daje nam do spróbowania jakiś fajny pasztet z ciecierzycy…
Za długo nie siedzę, bo przyjeżdżają sąsiedzi z drugiego – trzech braci, pochodzą z Turcji. Ci to mają temperament!!! Najpierw zaczęli wydzierać się o coś, coś im nie pasowało z zaparkowaniem samochodu, narzekali na woźnego, zrobiło się trochę za głośno, do tego między sobą o coś im poszło. Ok, fajnie, ale jeden skierował się już do wejścia:
- Hello piękne panie! Co słychać? Super słoneczko! A co tu mamy dobrego? Pasztecik? Hmm… niezły, musicie spróbować naszego przepisu, który żona robi. To jest dopiero!!! Paluszki lizać! Jutro powiem żonie żeby zrobiła i spotykamy się żeby spróbować. To co? Jesteśmy umówieni!
Waham się, bo ten facet jest nieprzewidywalny - zabił swoją córkę. To było w zeszłym roku - oficjalna wersja była, że to samobójstwo. Ale i tak wszyscy w bloku wiedzą, że to była sprawa honoru. Ja tam się w to nie mieszam, to przecież ich tradycje kulturowe.
Muszę już iść po syna do szkoły. Wychodzę na ulicę, musiałam szybko iść, bo nie lubię przechodzić koło tych straganów, które prowadzą przybysze z Pakistanu. Albo tak jest albo tylko mi się wydaje, że tam ciągle śmierdzi i jest pełno zarazków… to mięso w papierze nad którym latają muchy… a obok tony śmieci… Ale fajne mają przyprawy i słodycze, czasem kupuję. Więc w sumie ok. W szkole odbieram syna wcześniej ze świetlicy, bo nie chodzi na religię. Pamiętam jak jeszcze kiedyś denerwowało mnie, że siostra zakonna brała czynny udział w społecznym życiu szkoły np. była sierotką przy losowaniu nagród na występach, na zebraniach dla rodziców zawsze potem było z nią spotkanie… A zupełnie nie rozumiałam już trzech wolnych dni od nauki z powodu rekolekcji, zaczynania roku szkolnego mszą itp. Teraz jest przynajmniej jakaś równowaga. Tornister można sobie poświęcić w kościele, synagodze czy meczecie. Część dziewczynek nosi chusty na głowach, część chłopców jarmułki… A na przerwie rozmawiają sobie razem nauczyciel od islamu, judaizmu i siostra od religii. I jedzenie w stołówce jest fajne, bardziej urozmaicone! Kucharki wzbogaciły dania o elementy kuchni koszernej i tureckiej. Jest naprawdę smaczne, syn zjada z chęcią oba dania…
Jest to też fajna nauka życiowa, bo Żydzi i Turcy są bardzo sprytni. Można się od nich nauczyć jak prowadzić biznes.. Jak do swojej wiedzy doda się trochę z ich sztuczek mogą być naprawdę fajne efekty. Parę razy już się nabrałam na coś, np. kupiłam od Turka coś do czego nie byłam przekonana; a od znajomej znam historię jak za grosze sprzedała kamienicę Żydom i cały czas nie może tego przeżyć. Ale oni jakoś tak ją obrobili, że ani się nie spostrzegła i było po sprawie.
Dużo by pisać, ale najważniejsze, że wyszliśmy z tej polskiej zaściankowości i za pomocą tolerancji mamy kontakt ze światem. U nas w bloku to tylko dwie rodziny są typowo polskie i katolickie, reszta to przybysze lub rodziny mieszane. Nie jest źle, na minusy też można znaleźć jakiś sposób np. kiedy zatrudniliśmy w bloku dwie sprzątaczki i zorganizowaliśmy podwójne wywożenie śmieci jest naprawdę przyzwoicie.
Jest paru fajnych ciemnych facetów w bloku, zawsze to jakaś zachęta żeby fajnie się ubrać, trzyma w napięciu. Syn bawi się czasami na podwórku z dzieciakami od tych rodzin, niezła szkoła życia… Dziewczynki od tej rodzinki tureckiej są bardzo ładne, dwa i trzy lata młodsze od syna. Może się z nimi bawić, czemu nie, ale mam nadzieję, że nie będzie zmuszał mnie w przyszłości do chodzenia do meczetu albo do nie jedzenia przez cały dzień… On jak będzie dorosły niech robi co chce….
Ech.. może być fajnie.

April 27, 2008

Po co Krasnal namalował ten obraz?


Whielki Krasnal "Bez tytułu/Po co Krasnal namalował ten obraz? Przecież nie ma w nim nic krytycznego, nic lewicowego, nic żydowskiego, ani za ani przeciw homofobii, nawet to nie Anka". 2008. Olej na płótnie. 46 x 38 cm

April 24, 2008

"Marsz tolerancji" Kraków 26.04.2008



Do naszego komiksu dołączyli dwaj kolejni bohaterowie: - Slavoj Zizek - Sławomir Sierakowski




April 22, 2008

plakat Festiwalu "Kultura dla Tolerancji"

The Krasnals: Oto 2 wersje Krasnali na plakat Festiwalu "Kultura dla Tolerancji", który rozpocznie się już jutro w Krakowie. Wersję oryginalną w wykonaniu Sasnala można obejrzeć tutaj: http://r.pinger.pl/www.tolerancja.org.pl/festiwal_2008/plakat2008.jpg Nasze wersje skierowane są również na edukację najmłodszych. Pomijając kwestię jakości i kontynuacji znakomitych tradycji polskiej szkoły plakatu, same lesbijki mają głębokie wątpliwości co do jego przesłania: kobiety-kobietom.com/forum/viewtopic.php(…)=6717